Podróż za 2 uśmiechy
ZAPYTALIŚCIE, FRAJDA ODPOWIADA!
napisano: 03 maja 2016
kategoria: Cekinada
ZAPYTALIŚCIE, FRAJDA ODPOWIADA!
  Na początku marca umieściłam na blogu wpis pod hasłem: ZAPYTAJ FRAJDĘ. Przez ponad miesiąc czekałam na Wasze pytania, by na przełomie kwietnia i maja zebrać je wszystkie w jednym miejscu wraz z odpowiedziami. I oto efekt. <3   Dziękuję za wszystkie nadesłane do mnie maile. W sumie otrzymałam od Was kilkanaście pytań. Większość z nich dotyczyła organizowania wycieczek po Trójmieście i miejsc, które można odwiedzić z maluchem. Zainspirowaliście mnie! Pomyślałam, by jednak stworzyć dla Was dwa osobne wpisy na ten temat. W najbliższych tygodniach przeczytacie zatem: Mamo! Pakuj się i jedź oraz Muzea w Trójmieście. Które, gdzie i dlaczego?   Natomiast już za chwilę odpowiem na Wasze pytania, które pojawiły się w "pojedynczych egzemplarzach":   Wycieczka - świetnie, ale dlaczego autobusem? Autobus czy inne pojazdy komunikacji miejskiej od zawsze były obecne w moim życiu. Są czymś zupełnie naturalnym. Wychowałam się w ten sposób. W moim domu rodzinnym nie było samochodu, więc oczywiste było, że do szkoły, kina, teatru czy na wycieczkę trzeba jechać trolejbusem, kolejką SKM itd. Oczywiste było więc dla mnie, że kiedy pojawią się na świecie dzieci dalej będę...
W DRODZE DO WIEDNIA...
napisano: 28 kwietnia 2016
kategoria: Jadę w świat
W DRODZE DO WIEDNIA...
    W drodze ze Šilheřovic do Wiednia czytałam rodzinie fragmenty książki Brigitte Hamann Cesarzowa Elżbieta. Oto jeden z nich:     Wyprawa ślubna - trousseau - w dwudziestu pięciu walizach dotarła do Wiednia w porę, jeszcze przed przybyciem narzeczonej. Zachował się dokładny spis dobytku, jaki Sisi przywiozła ze sobą; świadczy on niezbicie o tym, że narzeczona cesarska rzeczywiście nie była „dobra partią”. Wprawdzie inwentarz klejnotów opiewa na sto tysięcy guldenów, ale okazuje się, że ponad dziewięćdziesiąt procent to podarki od narzeczonego i arcyksiężnej Zofii otrzymane w okresie narzeczeńskim.   Srebra - w owych czasach duma każdej „lepszej” narzeczonej - były bardziej niż skromne, a ich całkowita wartość wynosiła zaledwie 700 guldenów. Policzono każdą konew, każdy talerz, lusterko,  czajnik do kawy.   O wyprawie odpowiedniej do stanu, jak tego wymagał kontrakt ślubny, nie mogło być zatem mowy. Jeśli zważymy, z jaką dumą w tamtych czasach, nawet w środowisku mieszczańskim, narzeczone prezentowały nowym krewnym swój posag (z satysfakcją czyniła to na przykład później synowa Elżbiety Stefania), łatwiej przyjdzie nam ...
JAKI OBŁĘDNY PŁASZCZ!!!
napisano: 27 kwietnia 2016
kategoria: Cekinada
JAKI OBŁĘDNY PŁASZCZ!!!
    Jaki obłędny płaszcz!!! - tak zabrzmiał jeden z komentarzy na moim prywatnym fejsbukowym profilu po tym, jak dodałam kilka zdjęć własnej osoby wykonanych przez moją Mamę podczas  spaceru w Parku Oliwskim. I nie był to jedyny komentarz wyrażający emocje pełne zachwytu. Choć nie jestem blogerką modową i tematu mody nigdy na blogu nie poruszałam pomyślałam, by raz zaszaleć i podzielić się z Wami tym, co udało mi się zupełnie przypadkiem złowić podczas wycieczki do Warszawy.    Czy jestem kobietą, której humor najbardziej na świecie poprawia zakup nowej torebki lub kolejnych par butów? Zdecydowanie nie. Choć jako fanka Carrie Bradshaw jestem w stanie to zrozumieć. Od czasu do czasu lubię włożyć szpilki, jednak najbardziej kocham trampki i kalosze. Do tego najlepiej jeszcze przybrudzone. Nie lubię kupować butów i mam ich niewiele. Pieniądze wolę przeznaczać na kolejne wycieczki lub książki. Sytuacja ma się jednak trochę inaczej gdy w grę wchodzą sukienki lub kapelusze czy inne nakrycia głowy. Skłamałabym zatem mówiąc, że moda zupełnie mnie nie obchodzi. Obchodzi. Z pewnością jednak nie podążanie za nią ślepo. Tu czycha pewne niebezpieczeństwo: można zginąć w modn...
DO AUSTRII PRZEZ LAS SHERWOOD
napisano: 19 kwietnia 2016
kategoria: Jadę w świat
DO AUSTRII PRZEZ LAS SHERWOOD
    Zapadła decyzja. Ruszamy do Austrii. Samochodem. Cztery pełne dni w Wiedniu, osiem dni na farmie we Frankenburgu, parę dni w Krakowie i kolejnych kilka na Warmii, by po trzech tygodniach zjechać do Trójmiasta. Taki mieliśmy plan. A że po raz pierwszy zapragnęliśmy zwiedzanie połączyć z aktywnym wypoczynkiem na rowerach, uśmiechnięci, zapakowani po sam sufit, na początku sierpnia 2015 ruszyliśmy: do Wiednia prosto przez „las Sherwood”.    Do Wiednia z Gdyni jest ok 940 km. To przy dobrych wiatrach, najlepiej wypoczętych dwóch zmieniających się kierowcach około 10 godzin jazdy samochodem. A że kierowca był tylko jeden, a na pokładzie dodatkowo trójka dzieci, postanowiliśmy podzielić tę drogę i gdzieś przenocować, a właściwie nawet zatrzymać się na chwilę dłużej. Gdzie? Dzień przed wyjazdem dosłownie zamknęliśmy oczy i jeżdżąc palcem po mapie wypadło na niewielką miejscowość/wieś zupełnie tuż za granicą Polski z Czechami: Šilheřovice - położone na terenie Wzgórza Hulczyńskiego, w jego wschodniej części. Znaleźliśmy miły hotel w przystępnej cenie. Dodatkowo urzekło nas zdjęcie wypoczynkowej sali dla gości, która jakoby miała nas wprowa...
PODRÓŻUJEMY RAZEM - KAMPANIA PROMOCYJNA MZKZG
napisano: 13 kwietnia 2016
kategoria: Autobusem po Trójmieście
PODRÓŻUJEMY RAZEM - KAMPANIA PROMOCYJNA MZKZG
    PODRÓŻUJEMY RAZEM - tak nazywa sie kampania promocyjna Metropolitalnego Związku Komunikacyjnego Zatoki Gdańskiej.     Na czym ona polega?   Od jakiegoś czasu pasażerowie pojazdów komunikacji miejskiej na terenie Trójmiasta mogą zobaczyć kolorowy plakat z trzema zaczytanymi dziewczynkami. Do plakatu wykorzystano zdjęcie, które zostało zrobione podczas profesjonalnej sesji zdjęciowej mojej akcji Podróż za 2 uśmiechy, mającej na celu promowanie takiego właśnie rodzinnego podróżowania i jednocześnie zasygnalizowanie, jak bardzo potrzebna jest specjalna oferta biletu rodzinnego. Autorem zdjęcia jest Zbyszek Kopyść  z Foto21.    Ten plakat to świetna kampania! Wszelkie poczynania na rzecz takiej promocji uważam za potrzebne i ważne. Siła jest we wspólnym działaniu. Cieszę się ze współpracy z MZKZG. Wiem też, że kampania ma dobry odbiór, bo piszecie do mnie miłe słowa i przysyłacie zrobione w locie zdjęcia, za które bardzo Wam dziękuję. Poniżej jedno z nich.    Pamiętajcie:  Z KOMUNIKACJĄ MIEJSKĄ ODKRYWAMY ŚWIAT!   Śledźcie bloga. Wkrótce kolejne działania na rzecz RODZINNEGO PODR&Oacut...
LETNI OBÓZ JĘZYKOWY DLA DZIECI Z AMERICAN SCHOOL NA KASZUBACH
napisano: 10 kwietnia 2016
kategoria: Za górami za lasami
LETNI OBÓZ JĘZYKOWY DLA DZIECI Z AMERICAN SCHOOL NA KASZUBACH
  Frajdowicze!   Dopiero co pisałam Wam relację z pobytu moich dzieci na zimowym obozie językowym na Kszubach, a już jest pełna oferta takiej aktywności dla dzieci na wakacje letnie. Dziewczynki do dziś są zachwycone licznymi, ciekawymi zajęciami, który odbywały się każdego dnia obozu, ale najbardziej zadowolone są z tego, jak dużo lepiej czują się w posługiwaniu się językiem angielskim. A to wszystko przez matodę zanurzenia (immersion method), wg której pracuje Pani Margot Turzyński z American School by Margot. Metoda ta polega na ciągłej konwersacji w języku angielskim podczas zabawy i codziennych, zwykłych czynności. Jak to mówi Pani Magrot: Dzieci nawet nie wiedzą kiedy się uczą. Oczywiście odbywa się to ze wsparciem nauczycieli, więc radzą sobie nawet dzieci, które są dopiero na początku swojej edukacji.    Tym razem na obozie letnim atrakcją będą nie tylko warsztaty manualne, zabawy klockami LEGO, ale także dużo dużo sportu.    Oto oferta obozu letniego 2016:   - sporty (siatkówka, badminton, fitness, piłka nożna)  - pływanie - sporty wodne (kajaki, rowery wodne)  - spływ kajakowy - rejs statkiem - park linowy - zajęcia plastyczne (w t...
1234567891011121314151617181920
...