Podróż za 2 uśmiechy
MAMO! MASZ MOC, WIĘC NIE ZAWAHAJ SIĘ JEJ UŻYĆ!
napisano: 10 października 2017
kategoria: Autobusem po Trójmieście
MAMO! MASZ MOC, WIĘC NIE ZAWAHAJ SIĘ JEJ UŻYĆ!
     MAMO, MASZ MOC!   Podobno my, MAMY, mamy niezwykłą moc. Jak lwice potrafimy walczyć o to co najlepsze dla naszego dziecka, naszej rodziny, najbliższych. I jest okazja, by pokazać jakie jesteśmy silne, gdy bardzo nam na czymś zależy, jak możemy zmieniać świat na lepszy. Nasz głos jest ważny. A jest sprawa, w której bardzo jest potrzebny. To co, działamy? Pomożecie?   W kwietniu przyszła odpowiedź na moją akcję Podróż za 2 uśmiechy: poddano dyskusji mój wniosek o to, by w trójmiejskiej komunikacji miejskiej powstała forma biletu rodzinnego czy grupowego, który umożliwiałby tańsze podróżowanie po Gdańsku, Gdyni i Sopocie osobom posiadającym  pod opieką dzieci. Co ważne, bilet taki miałby być dla osób niekoniecznie ze sobą spokrewnionych, czyli także dla grupy znajomych, przyjaciół.    ODPOWIEDŹ NA PETYCJĘ:   Pomimo tego, że pomysł osobom decyzyjnym bardzo się spodobał ostatecznie NIE ZDECYDOWANO SIĘ NA WDROŻENIE NOWYCH UPRAWNIEŃ.    Po przeczytaniu pisma w pierwszej chwili cały mój zapał do dalszego działania opadł. Pomyślałam, że to już koniec. Więcej nie jestem już w stanie zrobić. Dziś jednak...
MAMO, ZRÓB SOBIE PREZENT! PAKUJ SIĘ I JEDŹ!
napisano: 19 maja 2016
kategoria: Autobusem po Trójmieście
MAMO, ZRÓB SOBIE PREZENT! PAKUJ SIĘ I JEDŹ!
    Droga Mamo! Jesteś świeżo upieczonym rodzicem? Jesteś na urlopie wychowawczym,  zajmujesz się jednym maluchem, dwoma lub więcej? Czujesz się przytłoczona codziennością, obowiązkami, wieczną stertą prania i naczyń, z utęsknieniem wyczekujesz powrotu męża/partnera z pracy, byś Ty mogła odetchnąć? W końcu czy masz poczucie straconego czasu i niebezpiecznie wkradającej się rutyny? Ten wpis jest dla Ciebie.   Od jakiegoś czasu polską blogosferę podbijają blogi parentingowe (zdecydowanie wolę słowo: rodzicielskie). Wcale mnie to nie dziwi. Dobrze, że Mamy mogą łączyć się ze sobą dzieląc radościami i problemami, wymienić spostrzeżeniami, udzielić rad, zwyczajnie sobie pomóc lub się zainspirować. Trochę rażące jest tylko to, że częściej natykam się na artykuły, gdzie narzeka się na tę codzienność z dzieckiem, niż te, z których biją pozytywne wibracje. A pod wpisami znaleźć można szczególnie jeden uderzający, powtarzający się co jakiś czas  komentarz: Mam poczucie straconego czasu. A przecież nie powinno tak być!   Doskonale rozumiem jak wyglądają słabsze momenty. Ponad cztery lata spędziłam z pierwszymi córkami na urlopie wychowawczym w domu. To te m...
TROLEJBUSOWA GRA MIEJSKA
napisano: 10 maja 2016
kategoria: Autobusem po Trójmieście
TROLEJBUSOWA GRA MIEJSKA
  Jak wiecie Frajda nad morzem to promowanie rodzinnego podróżowania komunikacją miejską. Nie mogłam więc moich czytelników, fantastycznych FRAJDOWICZÓW nie poinformować o TROLEJBUSOWEJ GRZE MIEJSKIEJ, która odbędzie się już w najbliższą niedzielę, 15 maja, o godzinie 11.00. Zapowiada się świetna zabawa. Ja niestety nie mogę w niej uczestniczyć, ale może Wam się uda? Jesli tak to podzielcie się wrażeniami. Oto szczegóły wydarzenia, które otrzymałam od organizatorów:   Chcieliśmy przygotować projekt, który będzie łączył pokolenia i pokazywał Leszczynki od najlepszej strony. Zajezdnia Trolejbusowa jest jednym z najciekawszych obiektów z naszej dzielnicy. To nowoczesne miejsce, z którego wszyscy możemy być dumni. Do tego jest to miejsce, które wciąż się udoskonala (np. obecnie pracownicy PKT planują remont zadaszenia i umieszczenie na nim baterii słonecznych). Ponadto poruszanie się komunikacją miejską i odkrywanie jej tajemnic to ogromna frajda, zwłaszcza dla rodzin z dziećmi. Do gry zapraszamy 2-5 osobowe Drużyny, w skład których wchodzi przynajmniej jedna osoba pełnoletnia. Będziemy się poruszać zarówno po terenie zajezdni, jak i...
ZAPYTALIŚCIE, FRAJDA ODPOWIADA!
napisano: 03 maja 2016
kategoria: Cekinada
ZAPYTALIŚCIE, FRAJDA ODPOWIADA!
  Na początku marca umieściłam na blogu wpis pod hasłem: ZAPYTAJ FRAJDĘ. Przez ponad miesiąc czekałam na Wasze pytania, by na przełomie kwietnia i maja zebrać je wszystkie w jednym miejscu wraz z odpowiedziami. I oto efekt. <3   Dziękuję za wszystkie nadesłane do mnie maile. W sumie otrzymałam od Was kilkanaście pytań. Większość z nich dotyczyła organizowania wycieczek po Trójmieście i miejsc, które można odwiedzić z maluchem. Zainspirowaliście mnie! Pomyślałam, by jednak stworzyć dla Was dwa osobne wpisy na ten temat. W najbliższych tygodniach przeczytacie zatem: Mamo! Pakuj się i jedź oraz Muzea w Trójmieście. Które, gdzie i dlaczego?   Natomiast już za chwilę odpowiem na Wasze pytania, które pojawiły się w "pojedynczych egzemplarzach":   Wycieczka - świetnie, ale dlaczego autobusem? Autobus czy inne pojazdy komunikacji miejskiej od zawsze były obecne w moim życiu. Są czymś zupełnie naturalnym. Wychowałam się w ten sposób. W moim domu rodzinnym nie było samochodu, więc oczywiste było, że do szkoły, kina, teatru czy na wycieczkę trzeba jechać trolejbusem, kolejką SKM itd. Oczywiste było więc dla mnie, że kiedy pojawią się na świecie dzieci dalej będę...
W DRODZE DO WIEDNIA...
napisano: 28 kwietnia 2016
kategoria: Jadę w świat
W DRODZE DO WIEDNIA...
    W drodze ze Šilheřovic do Wiednia czytałam rodzinie fragmenty książki Brigitte Hamann Cesarzowa Elżbieta. Oto jeden z nich:     Wyprawa ślubna - trousseau - w dwudziestu pięciu walizach dotarła do Wiednia w porę, jeszcze przed przybyciem narzeczonej. Zachował się dokładny spis dobytku, jaki Sisi przywiozła ze sobą; świadczy on niezbicie o tym, że narzeczona cesarska rzeczywiście nie była „dobra partią”. Wprawdzie inwentarz klejnotów opiewa na sto tysięcy guldenów, ale okazuje się, że ponad dziewięćdziesiąt procent to podarki od narzeczonego i arcyksiężnej Zofii otrzymane w okresie narzeczeńskim.   Srebra - w owych czasach duma każdej „lepszej” narzeczonej - były bardziej niż skromne, a ich całkowita wartość wynosiła zaledwie 700 guldenów. Policzono każdą konew, każdy talerz, lusterko,  czajnik do kawy.   O wyprawie odpowiedniej do stanu, jak tego wymagał kontrakt ślubny, nie mogło być zatem mowy. Jeśli zważymy, z jaką dumą w tamtych czasach, nawet w środowisku mieszczańskim, narzeczone prezentowały nowym krewnym swój posag (z satysfakcją czyniła to na przykład później synowa Elżbiety Stefania), łatwiej przyjdzie nam ...
JAKI OBŁĘDNY PŁASZCZ!!!
napisano: 27 kwietnia 2016
kategoria: Cekinada
JAKI OBŁĘDNY PŁASZCZ!!!
    Jaki obłędny płaszcz!!! - tak zabrzmiał jeden z komentarzy na moim prywatnym fejsbukowym profilu po tym, jak dodałam kilka zdjęć własnej osoby wykonanych przez moją Mamę podczas  spaceru w Parku Oliwskim. I nie był to jedyny komentarz wyrażający emocje pełne zachwytu. Choć nie jestem blogerką modową i tematu mody nigdy na blogu nie poruszałam pomyślałam, by raz zaszaleć i podzielić się z Wami tym, co udało mi się zupełnie przypadkiem złowić podczas wycieczki do Warszawy.    Czy jestem kobietą, której humor najbardziej na świecie poprawia zakup nowej torebki lub kolejnych par butów? Zdecydowanie nie. Choć jako fanka Carrie Bradshaw jestem w stanie to zrozumieć. Od czasu do czasu lubię włożyć szpilki, jednak najbardziej kocham trampki i kalosze. Do tego najlepiej jeszcze przybrudzone. Nie lubię kupować butów i mam ich niewiele. Pieniądze wolę przeznaczać na kolejne wycieczki lub książki. Sytuacja ma się jednak trochę inaczej gdy w grę wchodzą sukienki lub kapelusze czy inne nakrycia głowy. Skłamałabym zatem mówiąc, że moda zupełnie mnie nie obchodzi. Obchodzi. Z pewnością jednak nie podążanie za nią ślepo. Tu czycha pewne niebezpieczeństwo: można zginąć w modn...
DO AUSTRII PRZEZ LAS SHERWOOD
napisano: 19 kwietnia 2016
kategoria: Jadę w świat
DO AUSTRII PRZEZ LAS SHERWOOD
    Zapadła decyzja. Ruszamy do Austrii. Samochodem. Cztery pełne dni w Wiedniu, osiem dni na farmie we Frankenburgu, parę dni w Krakowie i kolejnych kilka na Warmii, by po trzech tygodniach zjechać do Trójmiasta. Taki mieliśmy plan. A że po raz pierwszy zapragnęliśmy zwiedzanie połączyć z aktywnym wypoczynkiem na rowerach, uśmiechnięci, zapakowani po sam sufit, na początku sierpnia 2015 ruszyliśmy: do Wiednia prosto przez „las Sherwood”.    Do Wiednia z Gdyni jest ok 940 km. To przy dobrych wiatrach, najlepiej wypoczętych dwóch zmieniających się kierowcach około 10 godzin jazdy samochodem. A że kierowca był tylko jeden, a na pokładzie dodatkowo trójka dzieci, postanowiliśmy podzielić tę drogę i gdzieś przenocować, a właściwie nawet zatrzymać się na chwilę dłużej. Gdzie? Dzień przed wyjazdem dosłownie zamknęliśmy oczy i jeżdżąc palcem po mapie wypadło na niewielką miejscowość/wieś zupełnie tuż za granicą Polski z Czechami: Šilheřovice - położone na terenie Wzgórza Hulczyńskiego, w jego wschodniej części. Znaleźliśmy miły hotel w przystępnej cenie. Dodatkowo urzekło nas zdjęcie wypoczynkowej sali dla gości, która jakoby miała nas wprowa...
1234567891011121314151617181920
...