Podróż za 2 uśmiechy

Wspomnienie wakacji - wycieczka PKS-em do Chełmna i Kałdusa

Wspomnienie wakacji - wycieczka PKS-em do Chełmna i Kałdusa

Od jakiegoś czasu miałam takie fantastyczne marzenie: udać się PKS-em z dziećmi do uroczego miasteczka, jakim jest Chełmno. W połowie sierpnia udało mi się zrealizować to marzenie, z czego niezwykle się cieszę. 

Chełmno i okolice to niezwykłe miejsce na mapie Polski, gdzie na dodatek mieszka moja rodzina, skąd pochodzą moi wspaniali rodzice, bez których z pewnością nie byłabym teraz tym kim jestem i tego bloga też by pewnie nie było. Dziękuję! A może właśnie dlatego to Chełmno jest tak wyjątkowe? Zapragnęłam pokazać dzieciom to urocze miejsce i spotkać się z bliskimi. Choć myśl o takim wyjeździe kiełkowała mi w głowie już dłuższy czas, to decyzja o urzeczywistnieniu jej była bardzo spontaniczna. I wiele się nie przygotowując w pewien sierpniowy wtorek zapakowałam najpotrzebniejsze rzeczy dla mnie i trójki dzieci w niewielką torbę – taką, bym mogła unieść ją na ramieniu i wygodnie przy tym pchać wózek, po czym wczesnym rankiem (o godzinie 7.30) udałam się z dziewczynkami na trolejbus 23. Około godziny 8.00 rano byłyśmy na postoju autobusów PKS przy dworcu Gdynia Główna.

Przystanek PKSDworzec Gdynia Główna
Co dokładnie zabrałam? Wycieczka zaplanowana była do środy, więc potrzebne były nam ubrania na zmianę, ciepłe bluzy, płaszcze przeciwdeszczowe na wszelki wypadek (choć zapowiadali upały i tak rzeczywiście było), przekąski i drobne zabawki, dla najmłodszej 8-miesięcznej smerfetki moja stała niemowlęca wyprawka mini podróżnika, czyli kilka ubranek na zmianę, w tym jedno cieplejsze, pieluchy, chusteczki, butelkę, mleko, kaszkę, obiadki, wodę w termosie i zabawkę. Była też kwestia aparatu. Który zabrać? Wziąć małą małpkę, kosztem dobrych zdjęć, ale mając zdrowszy kręgosłup, czy trochę podźwigać i mieć dużo lepszą pamiątkę. Zdjęcia są dla mnie bardzo ważne, zawsze były, jednak tym razem wygrał minimalizm. SmileZastanawiałam się jeszcze jak przewozić małą w autokarze, by było wygodnie i bezpiecznie. Czekała nas około 3,5 godzinna trasa, myślałam, by zawinąć ją w chustę. Ostatecznie świetny pomysł podsunęła mi moja mama. Jako, że dojazd do centrum Gdyni miałyśmy łatwy, a w Chełmnie miała mnie powitać rodzina, zabrałam do autokaru oprócz wózka fotelik samochodowy. To była bardzo dobra rada, dzięki której podróż była naprawdę przyjemna. Do tego spakowałam jeszcze kilka drobiazgów dla najbliższych, pod pachę wzięłam małą torebkę, najmłodszą córę wsadziłam do wózka (który w autokarze nadałam na bagaż), dwie starsze z plecaczkami szły obok, do tego jeszcze był dobry humor, wręcz wielka radość z wcielenia planu w życie i uwierzcie udało się! Hej przygodo! Chełmnie, Kałdusie – przybywamy! Szkoda, że nie mam zdjęcia tego bagażu. Smile


Po dotarciu na przystanek w Gdyni Głównej, na światło dzienne wyszedł tylko jeden problem. Rozkład jazdy PKS-ów. On jest, ale właściwie nigdzie, poza rozpiską na samym przystanku, go nie ma. Jeżdżąc od kilkunastu lat tą trasą mniej więcej wiem, jak kursują te autobusy, ale by się upewnić, szukałam rozkładu w Internecie i nic nie znalazłam. :-( Do jakiejkolwiek informacji też jest trudno się dodzwonić. Dobra rada! By się upewnić o godzinę odjazdu autobusu najlepiej udać się osobiście na przystanek i przekonać się na własne oczy co i jak, a jeszcze lepiej popytać kierowców, czy aby na pewno tak jest! Przykra sprawa. Tu moja prośba, do osób za to odpowiedzialnych, by powstała w końcu solidna informacja w Internecie na ten temat. I tak przyjechałyśmy na przystanek skąd miałyśmy odjechać o 8.40, ale okazało się, że rozkład parę dni wcześniej uległ niewielkiej zmianie i ostatecznie odjechać miałyśmy o 9.40. Oprócz nas dało się tak nabrać jeszcze pięć osób. Z dwojga złego lepiej w tę stronę. Nie zmartwiłam się tym jednak. Pogoda była piękna, towarzystwo wesołe. Najmłodszą córę nakarmiłam kaszką, dwóm starszym córom zakupiłam gazetki o zwierzątkach, by miały dodatkową atrakcję.


Nadjechał autobus. Za całą naszą rodzinkę zapłaciłam około 100 zł za bilety. Ruszyłyśmy. Miałyśmy wygodne miejsca. Najmłodsza smerfetka właściwie ¾ trasy przespała. Starsze na początku zachwycone formą podróży i tym , że mają tak wiele miejsca, że mogą się nawet położyć na siedzeniach, później lekko się znudziły. Przekąsiły to co miały w plecaczkach, pooglądały gazetki, porozmawiały i zaczęło się robić „marudząco”. Co zrobiłam? Żadne telefony, tablety i inne takie zabawki nie wchodziły z grę. Zabrałam ze sobą małe ołówki i notesiki i na małych karteczkach szybko narysowałam im różne przedmioty, zwierzątka czy rośliny. Następnie każdej wręczyłam po takiej samej ilości karnecików i poprosiłam, by zadawały sobie nawzajem zagadki: Co jest na obrazku? Zabawa była świetna. Potem same sobie rysowały te obrazki. Zajęcie nawet na kilkadziesiąt minut. Po tym czasie wszystkie byłyśmy trochę zmęczone lekko podwyższoną temperaturą w autokarze (pomimo klimatyzacji). Ostatnie minuty się przykrzyły, ale dawałyśmy radę. Zdążyłam jeszcze nakarmić najmłodszą i wkrótce był koniec jazdy. Dzieci dzielnie wytrwały, niezmiernie się ciesząc, gdy dotarły już na miejsce.

Podróż PKS-emPodróż PKS-em
Na miejscu, około 13.30, przywitała nas rodzinka i wspaniałe miasto – miasto Krzyżaków, relikwii św. Walentego, chełmińskiego prętu, zakochanych, Wisły i wzgórz. Odebrano ode mnie fotelik i torbę, odwieziono w miejsce noclegu, najpotrzebniejsze rzeczy przełożyłam w podręczną, płócienną torbę. Z pozostałymi bliskimi udałyśmy się na zwiedzanie Chełmna. Chciałam moim dziewczynkom jak najwięcej pokazać i opowiedzieć (poczytałam trochę w przewodnikach i na stronach Internetowych). Był to jednak niesamowicie upalny dzień i obawiałam się , że nie będą miały zbyt wiele sił na długie zwiedzanie. Sama byłam już lekko zmęczona, odpuściłam więc troszkę zmieniając w głowie i plany i priorytety. Pomyślałam sobie „co się uda zobaczyć, to się uda, najważniejsze by była dobra zabawa w otoczeniu pięknych murów starego miasta, by dziewczyny chciały tu jeszcze wrócić”. I tak ulicą Dworcową, słuchając opowieści z życia dziadków i pradziadków, ruszyliśmy (piszę „ruszyliśmy”, gdyż od tej chwili było z nami dwóch uroczych chłopców Smile) w stronę rynku.

Pierwszym naszym przystankiem były planty znajdujące się na prawo od Bramy Grudziądzkiej. Uwagę dziewczynek zwróciła ciekawa fontanna, ławeczka zakochanych i idealnie zadbane rośliny. Atrakcją był też plac zabaw, cudownie schowany w cieniu drzew, u stóp niezwykle dobrze zachowanych murów obronnych (powstałych w połowie XIII wieku, przez kolejne wieki poddawanych modernizacjom, obecnie wynoszących 2270 metrów długości co stanowi 90% pierwotnej długości, wow!). Chwila odpoczynku i zabawy na świeżym, chłodniejszym powietrzu dobrze wszystkim zrobiła. Następnie całą ekipą udaliśmy się przez Bramę Grudziądzką na ulicę o tej samej nazwie. Jako, że o tej godzinie (a było już po 15.00) była ona dość mocno skąpana w prażącym słońcu, zaglądaliśmy we wszelkie zakamarki łapiąc cień. Zobaczcie jakie znaleźliśmy ciekawe schody, jak na poszukiwaczy skarbów przystało.

Brama GrudziądzkaMiłosne akcenty w mieście zakochanychPlantyPlac zabaw przy plantachŁaweczka ZakochanychBrama GrudziądzkaTajemnicze schody
Małymi, powolnymi kroczkami, podziwiając wystawy witryn sklepowych, jakże odmiennych od tych w Trójmieście, dotarliśmy na rynek. Wyglądał wspaniale! Idealnie doświetlony z dumnie prezentującym się renesansowym ratuszem, otoczonym uroczymi, kolorowymi kamieniczkami i o! tu niespodzianka! z nową fontanną wybudowaną w tym roku. Zdradzę Wam coś. Mieszkańcy jej nie znoszą, nazywając myjką, gdyż twierdzą, że wygląda jak myjnia samochodowa. Może coś w tym jest? Ja nie oceniam, pozostawiam to Wam, zobaczcie fotorelację. W każdym razie zdjęcie do albumu rodzinnego przy fontannie wyszło nam całkiem ładnie.Smile

Fontanna na rynku

Prawda, że cudny Ratusz?

Na rynku znajdowały się kawiarnie z ogródkami i atrakcja dla dzieciaków nazywana przez tubylców „pontonkami”. I choć chciałam wejść z dziećmi do ratusza, by zwiedzić mieszczące się w nim Muzeum Ziemi Chełmińskiej, to w tym upale nie miałam szans. Moja propozycja upadła, zanim jeszcze zdążyłam wypowiedzieć pierwsze słowa. Wszyscy pobiegli do basenu. 5 minut frajdy kosztowało 5 zł od dziecka. Właściwie to się nawet dobrze złożyło. Starsze dzieciaki popływały, ja w tym czasie nakarmiłam najmłodszą smerfetkę, przewinęłam. Przy takiej pogodzie nie jest do tego potrzebne ani zamknięte pomieszczenie, ani przewijak. Wystarczy podkład i na wózeczku dziecięcym da się wszystko załatwić, oczywiście w ustronnym miejscu.Smile

PontonkiPontonkiPontonki
Potem wszyscy zjedliśmy lody. Odpoczywając tak pod parasolami kawiarenki uznałam, że jest to świetny pomysł, by trochę opowiedzieć dzieciakom gdzie jesteśmy. Chełmno - jak powstało, gdzie były jego początki i kim właściwie byli Krzyżacy. Czy wiecie, że Rzym podobno leży na siedmiu wzgórzach , a Chełmno na dziewięciu! i jest malowniczo położone nad doliną Wisły? Miasto to ma niezwykle ciekawą historię. Jego początki wcale nie wzięły się dokładnie w tym miejscu , w którym się znajdowaliśmy, ale kilka kilometrów dalej we wsi Kałdus, dokładnie tam gdzie mieszka prababcia wszystkich słuchających mnie dzieciaków. Łatwo więc było mi o tym wspomnieć. To właśnie tam Krzyżacy sprowadzeni w 1228 roku przez Konrada Mazowieckiego, po tym jak rozprawili się z Prusami, postanowili budować swoje państwo - na miejscu grodu (dziś Góra św. Wawrzyńca) , który wzmiankowany był już w dokumentach z XI wieku, po którym wiele pozostało, o czym świadczą liczne znaleziska archeologiczne. Potem był gród z zamkiem w dzisiejszej wsi Starogród. Wiecie o tym, że to właśnie Chełmno przeznaczono na stolicę tworzącego się państwa Krzyżackiego? To właśnie w tym zamku do połowy XIII w. mieściła się siedziba I Komturii. Niesamowite! A ja tyle razy jako dziecko przyjeżdżałam w to miejsce na wakacje i nic o tym wtedy nie wiedziałam. Jednak znajdując się na rynku, szybko, by się dzieciaki nie zniecierpliwiły, opowiedziałam im o tym, iż ostatecznie to właśnie w tym miejscu, gdzie się znajdujemy zostało ulokowane miasto Chełmno. A co znaczy to trudne słowo „lokacja” i kto tego dokonał i jak? Wzięłam kartkę i długopis i zaczęłam rysować. Najpierw Krzyżaka (na tyle ile potrafiłam) z mieczem i krzyżem na płaszczu w całkiem wesołej fryzurze, następnie narysowałam mniej więcej kwadratowy czy prostokątny rynek, na środku ratusz, który dzieciaki miały przed oczami, potem zaczęłam rysować ulice odchodzące kolejno od rynku układające się w idealna kratkę i kościół farny, znajdujący się w narożniku. Dzieciaki widziały co narysowałam, potem poprosiłam je by zobaczyły, czy rzeczywiście tak jest dookoła. „Rzeczywiście jest!” – wykrzyknęły. Przy okazji też obaliłam mity o tym jacy to Krzyżacy byli tylko źli i niedobrzy, o czym te osóbki pomimo młodego wieku już zdążyły gdzieś usłyszeć. Oczywiście część z nich taka z pewnością była. Ale byli też mądrzy, dobrze zorganizowani i posiadali niezwykłą umiejętność budowania wspaniałych zamków, kościołów i innych budowli, o czym możemy się przekonać zwiedzając te, które do dziś pozostały. Planując budowę miast byli niezwykle skrupulatni. Ulice, o których wspomniałam wcześniej, był ułożone można powiedzieć w równą kratkę, a szerokość każdej z nich wynosiła 2 i pół długości pręta chełmińskiego, czyli miary wzorcowej dla całego państwa krzyżackiego. Jego długość była równa 432,5 centymetrom, a przy jego dwóch i pół długościach szerokość ulicy wynosiła około 11 metrów. Po takim moim wprowadzeniu poszliśmy zobaczyć ten pręt, który obecnie umieszczony jest na zachodniej ścianie renesansowego ratusza, a potem biegiem ruszyliśmy na najbliższą ulicę, by sprawdzić czy one rzeczywiście są takie szerokie. Liczyliśmy nasze wielkie susy. I wydaje się , że tak! To była dla dzieciaków wielka FRAJDA, a dla gapió z aut na ulicy wielkie zdziwienie. SmileWg tego właśnie wzoru były lokowane miasta na prawie chełmińskim. Spójcie na tę mapę.
http://pliki.chelmno.pl/plan/mapa2.php?res=2

Pręt Chełmiński

Ulica Toruńska

Tym razem nie udało się nam zwiedzić ratusza. Czynny był tylko do 16.00, ale wierzę, że następnym razem się uda.Za to gdzie był nasz kolejny punkt zwiedzania, to mogą się domyślić na pewno mieszkańcy Chełmna, którzy być może przeczytają ten post. Oczywiście kościół farny pw. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny. Zabytek klasy zerowej, jeden z najstarszych i najpiękniejszych kościołów w mieście. Okazały, budzący zachwyt i respekt, nie można przejść obok niego obojętnie. Koniecznie musieliśmy wejść do środka. Dzieci były zachwycone. Był i bogaty ołtarz główny i śliczna ambona i wielkie figury świętych i relikwie św. Walentego, które 14 lutego w Walentynki wystawiane są na widok publiczny do adoracji (dlatego właśnie Chełmno jest nazywane miastem zakochanych). Co jednak zrobiło wśród dzieciaków największą furorę to nietypowy świecznik w kształcie głowy jelenia działający jak barometr. Zawieszony jest on na konopnej linie i reaguje na wilgotność powietrza. Podobno przy dobrej pogodzie zwraca głowę ku ołtarzowi. Smile 

Fara w Chełmnie

Fara w Chełmnie

Fara w Chełmnie

Świecznik w kształcie głowy jelenia

Gdy wyszliśmy mieliśmy jeszcze okazję podziwiać kościół z zewnątrz. Fara posiada fasadę dwuwieżową, gdzie jedna z wież jest niższą od drugiej. Jest taka legenda, która mówi o tym, dlaczego się tak stało. Podobno prace przy budowie wieży się wydłużały, więc panowie budowniczy postanowili pracować również w niedziele i święta. Oj nie spodobało się to Panu Bogu, rozgniewał się niebywale i wkrótce w prawie ukończoną wieżę trafił piorun. Smile Tak podziwiając te wieże zauważyliśmy, że chodzą po jednej z nich wysoko wysoko ludzie. Okazało się, że za drobną opłatą wieżę można zwiedzić (za osobę dorosłą i trójkę dzieci w wieku szkolnym zapłaciłam około 12 zł). Nie trzeba było długo czekać, byśmy tam wrócili. Dziewczyny uwielbiają się wdrapywać na wszelkie wieże w różnych budynkach. Tego nie można było przegapić. Mieliśmy już niewiele czasu. Była 16.30, a zwiedzanie było do godziny 17.00. To jednak wystarczyło by pokonać najpierw kręcone, potem proste, ale bardzo strome schody. To wejście wcale nie było łatwe, jednak skarby, które po drodze znajdowaliśmy wynagradzały wszystko. To dzwony, to gołębie na wyciągnięcie ręki czy stare obrazy, a na samym końcu przepiękne widoki. Dzieciaki były absolutnie zachwycone, a ja niezwykle z nich dumna. Będąc w Chełmnie koniecznie musicie „zaliczyć” tę atrakcję! Smile

Fara w ChełmnieFara w ChełmnieWejście na wieżęWejście na wieżęWejście na wieżęWidok z wieżyWidok z wieżyWidok z wieżyWidok z wieżyWidok z wieżyNa wieżyPo zwiedzeniu kościoła, odwiedziliśmy na chwilę rodzinę, zjedliśmy smakowity rosół, pośmialiśmy się i choć ciężko było się rozstawać to czas nam było w dalszą drogę. Ulicą Gorczyckiego, dziś asfaltową, kiedyś pól polną pół brukowaną, udałyśmy się piechotą w dół, w stronę Kałdusa. Było już po godzinie 19.00, słońce chyliło się ku zachodowi. Pachniało polem, lasem, sierpniem, żniwami. To był wspaniały spacer! Zrobiłam kilka zdjęć, niektóre zupełnie nie są udane, ale coś w sobie mają, więc je postanowiłam tu zamieścić.

Droga do KałdusaDroga do KałdusaDroga do KałdusaDroga do KałdusaDroga do KałdusaDroga do KałdusaDroga do KałdusaDroga do Kałdusa
Jestem absolutnie zakochana w polskiej wsi. Jest taka piękna, swojska, pachnąca, zwyczajna-niezwyczajna, a dobrzy, szczerzy i pracowici ludzie dopełniają ten miły obrazek. Choś się zmienia, jest coraz bardziej nowoczesna, to i tak niezwykła, najlepsza! Tak przynajmniej ja to postrzegam. Smile


Odwiedziliśmy tam kolejną część rodziny. Moje dziewczyny były zachwycone: kuzyni, kuzynki i mnóstwo zwierząt wokoło. Czego chcieć więcej?


Następnego dnia od samego rana był rajwach ( tak zawsze mówi moja wspaniała babcia Smile). Trwały właśnie żniwa, od wczesnego świtu większość działała już na pełnych obrotach.


My zjadłyśmy smaczne śniadanie. Zabrałam gromadę dzieciaków i takim wesołym babińcem udałyśmy się na Górę św. Wawrzyńca, miejsce dawnego wczesnośredniowiecznego grodu, by podziwiać wspaniały widok na dolinę Wisły. W ostatnich kilkunastu latach prowadzone były tam badania archeologiczne. We wczesnym średniowieczu był to największy ośrodek osadniczy na Pomorzu Wschodnim. Podobno oprócz osady znajdowało się tam też jedno z największych cmentarzysk szkieletowych w tej części regionu. Jest to bardzo ważne miejsce na historycznej mapie Polski pierwszych Piastów. A co więcej?! Archeolodzy znaleźli tam również ślady wikingów, przypływających aż pod sam gród na Górę Świętego Wawrzyńca. Ileż ciekawostek, magii, historii. I kto by pomyślał?! Spacer był bardzo udany. Rzucaliśmy się rzepami, zrobiliśmy pamiątkowe zdjęcie przy wielkich okrągłych snopach siana , wspięliśmy na górę, odpoczęliśmy chwilę, podziwiając piękną panoramę z punktu widokowego , a w drodze powrotnej dzieciaki pozbierały trochę ziemniaków z pola, mówiąc , że to dla cioci na zupę! Smile

Góra św. WawrzyńcaRzepyDroga na Górę św. WawrzyńcaDroga na Górę św. WawrzyńcaDroga na Górę św. WawrzyńcaDroga na Górę św. WawrzyńcaGóra św. WawrzyńcaGóra św. WawrzyńcaPunkt widokowyZiemniaki z polaCentrum KałdusaInformacje o zabytkachNowoczesna wieśPo południu udałyśmy się samochodem do wsi Starogród, by zobaczyć wspomnianą także wcześniej Górę zamkową. To tam właśnie znajdował się zamek krzyżacki. Dziś dzięki niezwykle przedsiębiorczej pani sołtys Krystynie Iwańskiej jest to miejsce piknikowania, imprez z pokazami walk rycerskich, za co mieszkańcy wsi i okolic są wdzięczni i cenią tę postać. Oby takich sołtysów było więcej!

Góra zamkowaWidok z Góry ZamkowejGóra ZamkowaGóra ZamkowaGóra zamkowaPo zwiedzaniu cieszyliśmy się ostatnimi chwilami na łonie natury, biegając boso po trawie, bawiąc się z kotkami, pieskami, królikami, zaglądając do stajni, obory, wdrapując się na kombajn, by zrobić sobie kolejne pamiątkowe zdjęcie do rodzinnego albumu.

Bose nogi

:-):-)Ależ cudna była ta wycieczka! Jak to dobrze zobaczyć piękne zakątki Polski, spotkać się z kochaną rodziną (kochani! bardzo, bardzo Wam dziękuję!), wdychać cudowne, świeże, wiejskie powietrze ładując akumulatory na nadchodzącą jesień. FRAJDA była wielka!


Nadeszła jesień, ale z wyprawą do Chełmna nie musicie czekać do wiosny. Miasto jest intrygujące o każdej porze roku, szczególnie zimą , gdy w Dniu Świętego Walentego rynek płonie tysiącami świec ułożonych w kształcie serca. To wspaniałe widowisko, któremu towarzyszy bogaty program artystyczny. Są tacy, którzy się tego dnia w tym miejscu zaręczyli. Romantycznie? Z pewnością!

Walentynki w ChełmnieWalentynki w ChełmnieWalentynki w ChełmnieWalentynki w ChełmnieWalentynki w Chełmnie
Polecam i zachęcam!
Bawcie się świetnie! Smile

 

Komentarze:
Dodaj swój komentarz
Nick / Imię
Treść komentarza
Stolica Polski
Dodany przez: PawellN
Data dodania: 2013-10-22

Lubie wracac na ta strone ale musze przyznac ze ciezko bylo ja znalezc w google, byla gdzies na 5 stronie. Przydalo by sie jej pozycjonowanie polecam wpisac w google : seo stronka z seo poradami i znajdziesz tam ciekawy i darmowy sposob na podniesienie pozycji w wyszukiwarkach

Dodany przez: Wiola
Data dodania: 2013-10-09

Przepiękny opis Chełmna i okolic, jako mieszkanka tego regionu polecam i zapraszam do osobistego zwiedzania a jest czego...

Dodany przez: EWA
Data dodania: 2013-10-03

Ja też tam byłam ,gdy to obejrzałam przypomniałaś mi młode moje lata z dziciństwa .Przyjeżdżałam do mojej Babci Marty Zadrożyńskiej i Dziadka Teofil na wakacje .Pozdrawiam Ewa Próchniak.