Podróż za 2 uśmiechy

Paddington

Paddington
kino

Na moim blogu chyba jeszcze nigdy nie pojawił się wpis o wrażeniach z naszego frajdowego wyjścia do kina. Widząc skrajne opinie na forach internetowych o filmie, o którym chcę napisać, zrobię tu jednak wyjątek, choć takich recenzji pisać kompletnie nie potrafię.


Dziś całą czwórką (bez najmłodszej dwuletniej smerfetki) wybraliśmy się do kina na film Paddington. Właściwie po naszej listopadowo-grudniowej wyprawie do Londynu nie mogliśmy się tego seansu doczekać. W tym ekscytującym mieście co kawałek spotykaliśmy sympatycznego misia z walizką, za każdym razem w innym zaskakującym wydaniu (zaskakujące były jego kolory Smile). Nie mogliśmy się doczekać. Tym bardziej, że rzadko chodzimy z dziećmi do kina ze względu na ubogą ofertę dobrego kina dla najmłodszych. W końcu się udało. Film obejrzany!


Pierwsze wrażenia? Film bardzo zabawny, urokliwy, o wartkiej akcji , dobrym scenariuszu i ze zrozumiałym, mądrym przesłaniem. Ale czy wszystko było takie doskonałe?


Pierwsza część filmu wszystkich nas zachwyciła. Postać misia, jego zachowania, powiedzonka i wpadki jakie zaliczał były tak zabawne, że zaśmiewaliśmy się niemal do łez. Uświadomiłam sobie, że bardzo dawno tak się w kinie nie śmiałam. Wspaniale było patrzeć także na Londyn. Zwłaszcza dziewczynki (8,5 i 7 lat) bardzo żywiołowo reagowały, gdy widziały Tower Bridge czy inne niedawno poznane obiekty. To właśnie jedna z rzeczy, które uwielbiam w podróżowaniu. Cudownie jest oglądać film i móc powiedzieć: Ja tam byłam!


Sceny na stacji metra także nas rozczuliły, a ulica Portobello i antykwariat już kompletnie nas oczarowały, zwłaszcza jedna z zabawek: pociąg serwujący kawę. Ja zwróciłam również szczególną uwagę na dom Państwa Brown. Absolutnie magiczny, pełen wspaniałych detali, starych desek na podłodze, kaloszy w kątach i płaszczy przeciwdeszczowych na wieszakach, kolorowych dodatków bez plastikowego badziewia i niezwykłej klatki schodowej, którą chyba każdy chciałby mieć w swoim domu. Słowem scenografia wybitna. Tak londyńsko zrobiło się w moim sercu.


Do czasu. Do czasu sceny z czarnym charakterem odgrywanym przez Nicole Kidman. Choć aktorka świetnie sprawdziła się w tej roli, to postać ta sama w sobie nie przypadła mi do gustu. W moim odczuciu był to chyba „amerykański wymysł”. Mieszanka Mission: Impossible z Kevinem sam w domu i postacią złej Cruelli ze 101 dalmatyńczyków. Rzucanie nożami czy policzkowanie towarzysza rozmowy nie było tu chyba potrzebne. Wydaje mi się , że wierni fani książki mogą się za to trochę obrazić. 


Zaraz jednak znów widzieliśmy sympatycznego misia i nie mniej sympatyczną rodzinkę, która na jakiś czas postanowiła się nim zaopiekować. Pomyślałam, że nie będę sobie psuła odbioru całości tylko z tego powodu. Tym bardziej, że dalsze sceny rozgrywały się w Muzeum Historii Naturalnej, które także mieliśmy okazję odwiedzić w Londynie i znów zrobiło się miło w sercu.


Pomimo mrożących krew w żyłach końcowych scen, historia misia ma szczęśliwy finał. Nie mogło być inaczej. Jest i mądre przesłanie, bardzo czytelne dla dzieci, dla dorosłych również. Wink


Jeśli już mowa o tych scenach to czy to jest seans dla małych dzieci? Film ma bardzo wzruszające i emocjonujące momenty. Porównałabym je do tych w bajce Król Lew. W ciemnym, głośnym kinie mogą one jednak dodatkowo mocniej podziałać na maluchy. Pamiętam jak kiedyś wyszłam z moją 3,5 letnią córką z kina z bajki Księżniczka i żaba, bo tak się bała filmowego czarnego charakteru - Doktora Faciliera i tych jego sprzymierzeńców cieni. Oglądany w domowych pieleszach z pewnością jest rozrywką godną polecenia. Rodzice maluchów  - musicie w tej kwestii sami podjąć decyzję. 


Wszyscy wyszliśmy z kina zadowoleni, uśmiechnięci z poczuciem bardzo dobrze wydanych pieniędzy. Może to nie jest doskonałe, ale na pewno bardzo dobre kino, warte zobaczenia. 


Brawa dla obsady, a także dla polskich aktorów za dubbing. Był po prostu świetny. Kiss


Bawcie się świetnie!



 

Komentarze:
Dodaj swój komentarz
Nick / Imię
Treść komentarza
Przepisz kod z obrazka:
Dodany przez: Frajda nad morzem
Data dodania: 2015-01-12
Ciesze się , że miło spędziliście czas. :-)
Dodany przez: łebiak
Data dodania: 2015-01-07
Cześć, w pełni zgadzam się z opinią :) W weekend też obejrzeliśmy i było super.