Podróż za 2 uśmiechy

Komin Zakładu Balneologicznego czy Latarnia Morska?

Komin Zakładu Balneologicznego czy Latarnia Morska?
Mamy FRAJDĘ w Muzeum


Frajdowicze! Stęsknieni za wpisem z trójmiejskich dróg? Ja już bardzo bardzo. Nadrabiam zaległości. Ach, tyle chciałabym Wam przekazać, tyloma trójmiejskimi (i nie tylko!) opowieściami się z Wami podzielić, ale doba wciąż dla mnie za krótka. I jeszcze to moje gadulstwopisarstwo. Czasem jak zacznę się rozpisywać to końca nie widać. Ale o podróżowaniu mogę mówić godzinami. Do rzeczy jednak! Wink


Całą zimę marzył mi się szczególny wypad z moją najmłodszą dwuletnią Smerfetką do Sopotu. To miasto, z którym mam wiele wspomnień, zwłaszcza z czasów studiów. Teraz lubię je odwiedzać także z dziećmi. Spacer szczególny, ponieważ obmyśliłam go w każdym drobnym szczególe. Masło maślane? Już wyjaśniam o co chodzi. Marzyło mi się wsiąść w autobus 181, który mknie moją ulubioną „wygibaśną” drogą (chodzi o Sopocką, a tak nazwała ją moja średnia Smerfetka), przespacerować się całkiem pustym o tej porze roku i w środku tygodnia Monciakiem, kupić przepyszną biało-żółto-zieloną kanapkę na wynos i spałaszować ją smakowicie razem ze Smerfetką, zajrzeć do mojej ulubionej sopockiej księgarni-antykwariatu Książka dla Ciebie w Krzywym Domku i wyjść z torbą książek, następnie wdrapać się na szczyt Komina Zakładu Balneologicznego/Latarni Morskiej, by mojej dwulatce pokazać piękno zatoki Gdańskiej. I wiecie co? Jak się tak o czymś marzy i marzy, długo myśli to … czasem to się udaje, a czasem kompletnie nie. Miałam jednak szczęście, gdyż załapałam się na wersję pierwszą. 


Wszystko było tak jak sobie wymarzyłam. Nie dość, że pod koniec marca zdobyłyśmy te 146 schodów (nie jestem pewna czy dobrze pamiętam tę ilość, ale z pewnością pamiętam wysokość wieży - 42,5 m) to jeszcze pogoda tak bardzo sprzyjała, że z tego szczęścia, że tak się wszystko udało dorzuciłam do pakietu 5 minutową przejażdżkę samochodzikiem (cena 10 zł, trochę dużo) i spacer po molo. Skosztowałyśmy kremu z pomidorów w restauracji Meridian, która podbiła nasze serce nie tyle smakiem (choć zupa była pyszna!) co widokiem i usiadłyśmy przy falochronie, bo to przecież oczywiste „must sit” w Sopocie. Wink

A wiecie co na koniec wycieczki dostałam w prezencie od mojej dwulatki? Zdrową drzemkę w wózku, co oznaczało dla mnie cichy spokojny spacer z końca molo aż na górę Monciaka oraz cichą i spokojną przejażdżkę autobusem pod dom. Tylko wózek, ja, moje mysli i moje obserwacje. Ależ cudownie. To był dobry dzień. A tak przecież nie można powiedzieć często.


Teraz palec do budki kto, tak jak my, wdrapał się kiedyś na tę wieżę? No właśnie, pewnie jest Was niewielu. Teraz się mądrzę, ale wdrapywać się tam ponownie można od dobrych kilkunastu lat, a ja zrobiłam to dopiero wtedy, kiedy na świecie pojawiły się moje dzieci. To dokładnie ich sprawka, bo to właśnie one same mnie tam zaciągnęły odkrywając pewnego dnia, że musi tam być coś fascynującego. Nie było jak odmówić, a teraz im za to dziękuję. Miały rację.


Komin Zakładu Balneologicznego czy Latarnia Morska?


Obecna Latarnia Morska to tak naprawdę dawny Komin Zakładu Balneologicznego z 1903 roku. Gdy powstał Zakład Balneologiczny architekci (w tym Paul Pulchmuller – jeden z najbardziej znanych sopockich architektów) bardzo sprytnie rozwiązali problem odprowadzania dymu z kotłowni budując wysoki komin i ukrywając go w ozdobnej wieży z galerią widokową. Jakie to romantyczne prawda? To trochę jak uwięziona Fiona czekająca na swego księcia.  Nawet wejście na wieżę było łukowe i z elewacją tworzyło stylizowaną formę zamku. Z początkiem lat trzydziestych wieża utraciła jednak swoją pierwotną formę oraz funkcję widokową. Po II wojnie światowej zamiast księcia zjawił się Shrek. Komin stał się podobno „zmorą” wczasowiczów. Dymił gęstym dymem, zasypując plażę. Na dodatek pod koniec lat 50-tych z wieży zaczęły spadać dachówki i pojedyncze cegły. Na szczęście wygrała miłość. Fiona pokochała Shreka, a on ją, a Zakład Balneologiczny poddano remontowi. Wynikiem tego skończył się proces zadymiania, a wieża nie tylko odzyskała funkcje widokowe, ale także stała się latarnią morską. W październiku 1977 roku zainstalowano na niej światło nawigacyjne.


Latarnia ta to jedna z 16 latarń czynnych na polskim wybrzeżu. Jest niedozorowana. Posiada czujnik zmierzchu. Zasięg jej światła wynosi 17 mil morskich.


Najciekawsze jednak co wyczytałam to zabawna historia ponownego przywrócenia funkcji widokowej w 1975. Nie trwała długo, gdyż  podobno przez zainstalowane tam lunety zbyt wiele osób podglądało panie w damskim solarium jakie istniało wówczas w czynnych Łazienkach Południowych. Panie mocno zaprotestowały. Smile


Zachęcam Was do odwiedzenia tego miejsca. To wielka Frajda za zaledwie kilka złotych, a za zdobycie tej romantycznej wieży każdy z Was otrzyma ciekawy certyfikat. Chciałam  umieścić tu dla Was jego zdjęcie, ale pomyślałam, że nie będę Wam psuć niespodzianki.


Przybliżając dla Was informacje o wieży skorzystałam z opisu jaki znajduje się w tym obiekcie, a jaki został opracowany przez Pana Jerzego Cisłaka w 2010 roku.


P.s. Dzięki tej wycieczce Szanowny Pan Zając obdarował w tym roku moją rodzinę książkami. Na punkcie jednej z nich szczególnie wszyscy oszaleliśmy. To Dom, której autorem jest  J. Patrick Lewis, a przepiękne ilustracje wykonał Roberto Innocenti.

Wycieczka do SopotuWycieczka do SopotuWycieczka do SopotuWycieczka do SopotuWycieczka do SopotuZakład BalneologicznyZakład BalneologicznyZakład BalneologicznyWidok z wieżyWidok z wieżyNa wieżyWidok z wieżyWidok z wieżyWidok z wieżyWycieczka do SopotuWycieczka do SopotuNa sopockim moloNa sopockim moloNa sopockim moloNa sopockim moloNa sopockim moloNa sopockim moloNa sopockim moloNa sopockim moloNa sopockim moloNa sopockim moloNa sopockim molo

 

P.s. 2. Parę dni temu spełniłam moje kolejne marzenie. W końcu zabrałam dzieci (całą trójkę! :-)) do Muzeum Narodowego w Gdańsku, by pokazać im Sąd Ostateczny Hansa Memlinga. Mam nadzieję, że wkrótce uda mi się spisać dla Was relcję.

 

 

Komentarze:
Dodaj swój komentarz
Nick / Imię
Treść komentarza
Przepisz kod z obrazka:
Dodany przez: Frajda nad morzem
Data dodania: 2015-04-30
Agnieszka - dziękuję. Daga - musimy w takim razie następnym razem wypróbować pączkarnię. :-)
Dodany przez: Daga
Data dodania: 2015-04-27
Wycieczkę na Latarnię Morską jakiś czas temu zorganizował naszym dziciom mój mąż. Od Twojej różniła się tym, że w jedną stronę ja jadąc do pracy zawiozłam ich \"wygibaśną\" trasą do Sopotu, a wrócili już sobie autobusem 181 bardzo, bardzo, bardzo zadowoleni, z Certyfikatami :). Na Sopockich wycieczkach my obowiązkowo stołujemy się w pączkarni u góry \"Monciaka\" :)
Dodany przez: Agnieszka Słowińska
Data dodania: 2015-04-27
Danka ekstra zdjęcia :)!! pozdrowienia ode mnie i Lusi