Podróż za 2 uśmiechy

Kapelusze mają dusze. Na wyścigach konnych na pewno!

Kapelusze mają dusze. Na wyścigach konnych na pewno!

„Kapelusze mają dusze”. Tak śpiewała Majka Jeżowska w jednej ze swoich piosenek, w której gościnnie wystąpiła pani Hanka Bielicka - dama, dla której to właśnie kapelusz był nieodłącznym atrybutem. I choć moda się zmieniała, to pani Hanka wciąż kochała staromodny model z dużym rondem. Zawsze elegancka i uśmiechnięta zarażała dobrą energią. Nam też zachciało się być eleganckimi , by choć przez chwilę poczuć się jak prawdziwe damy. Bardzo to lubimy. Nadarzyła się do tego idealna okazja. Długo przeze mnie wyczekiwane wyścigi konne. Uważam, że jest to wielka atrakcja sopockiego kurortu, nie zawsze doceniana, a niezwykle fantastyczna! Tę imprezę ukochałam sobie jakieś 12 lat temu. I tak już zostało. Niestety przez ostatnie trzy lata nie mogłam pojawić się w Sopocie, plany krzyżowały mi terminy innych wyjazdów, no i był remont hipodromu, dlatego też z utęsknieniem wypatrywałam szczegółowych informacji na temat tegorocznych gonitw. I tak w niedzielę, 14 lipca, całą rodziną wybraliśmy się do Sopotu, by obstawiać konie.


Wyścigi konne odbędą się także w najbliższy weekend, tj. 20 i 21 lipca, w godzinach od 15.00 do 19:00, miejsce – Hipodrom Sopot. Wstęp wolny. Podobno odbędą się także wyścigi Chartów. Szczegóły na stronie: http://www.hipodrom.sopot.pl/pl/imprezy/wyscigi

Wyścigi konne

Najbardziej lubię wycieczki, kiedy jesteśmy wszyscy razem i możemy się sobą nacieszyć. Skład rodziny: mój mąż czyli tatuś + 4 kobietki Smile. Wówczas też podróżujemy autem, co nie zawsze ma plusy. Rzecz , której nie lubię to poszukiwanie miejsca do parkowania. Impreza ta przyciągnęła w ten weekend sporą rzeszę ludzi, stąd parkowanie zajęło nam jakieś 15 minut. Jeśli więc będziecie chcieli się tam udać, to polecam przesiąść się na komunikację miejską. Smile Na szczęście mój mąż się czasem zgadza na takie rozwiązania.

Dojazd do HipodromuPlanując pobyt tam, wcześniej trochę się przygotowałam, by przekazać dzieciom kilka informacji a to o ponad stuletnich trybunach, to o koniach, jakie są, co lubią jeść, jak się je trenuje, to o zwyczajach na wyścigach konnych w Ascot. Dziewczynki zakochały się zwłaszcza w kapeluszach ze zdjęć, które wyszperałam w Internecie. Podobała im się ta różnorodność i oryginalność niecodziennych nakryć głowy. Tym chętniej pojechały na sopocki Hipodrom, by zaprezentować swoje ukochane kapelusiki.
Ja, nie chcąc być gorsza, zabrałam ze sobą swój jedyny elegancki kapelusz, który właściwie bardziej nadaje się na plażę, niż na wydarzenie takiej rangi.


Wstęp na wyścigi jest bezpłatny. Wejść tu może każdy. I duży i mały. Na prawo znajdują się kasy, w których robi się zakłady, na lewo trybuny i tor wyścigowy. Koszt zakładów nie jest wysoki. Najniższe stawki są już od 2 zł, przyjemna kwota, by wziąć udział w całkiem udanej zabawie. O tym jakie są rodzaje zakładów szczegółowo dowiecie się na miejscu. W przybliżeniu powiem Wam jednak, jakie my najczęściej robimy:


Porządek – typujemy dwa konie, i nie ma tu znaczenia w jakiej kolejności będą one w celowniku, czyli na mecie, koszt - 3 zł
Trójka – typujemy trzy konie i tu trzeba określić dokładnie kolejność pojawienia się ich na mecie. Koszt – 2 zł.


Wiem , że można też wytypować tylko jednego zwycięzcę lub obstawić także cztery pierwsze konie lub więcej w danej gonitwie, bądź kilku zwycięzców kolejno następujących po sobie gonitw. Tu jednak zaczyna się już „wyższa szkoła jazdy”, a tym samym dla nas gorsza zabawa.

Kolejki do kasTor wyścigowy-widok z trybun
Pogoda była piękna, humory wyśmienite, ekscytacja ogromna. Wyścigi zaczęły się o godzinie 15.00. My przybyliśmy trochę spóźnieni. Przy torze było już mnóstwo osób. Gwar, kolejki do kas, rozmowy, często podsłuchiwane, na którego konia obstawiać, ale też stoiska ze słodyczami i wszechobecny zapach wypiekanych gofrów. My, tak jak sobie z dziewczynkami ustaliłyśmy, postanowiłyśmy trzymać fason, jak te damy w toczkach w Ascot Smile. Żadnych gofrów, krówek i żelków. W torbie miałam oczywiście kanapki i wodę dla starszych, oraz mleko dla najmłodszej.
Pierwsze co trzeba zrobić przybywając na tor, to zakupić w cenie 3 złotych program wyścigów, a potem po prostu zacząć grać. Tak też zrobiliśmy. Szybkie zapoznanie się z końmi w poszczególnych gonitwach i typowanie. Ja i dziewczynki po ciekawych nazwach koni, a nasza głowa rodziny po ostatnich wynikach ścigających się „gwiazd”. Informacje są dostępne we wspomnianym programie. Głos w megafonie oznajmił, że za 5 minut zamykają kasy i zacznie się druga gonitwa. Pędem obstawiliśmy Porządek i udaliśmy się do barierek, by obejrzeć to cudne widowisko. Bomba poszła w górę, co oznaczało, że zaraz ruszą. Bomba stała się wielką atrakcja dla moich dzieci. I pewnie nie tylko moich. Poszły! Piękne, wspaniałe, takie szybkie! Chwila oczekiwania, konie zbliżały się do mety, tłum na trybunach szalał i…. niestety, tym razem nie wygraliśmy. Nic straconego, poszliśmy obstawiać dalej. Tym sposobem od pierwszej gonitwy do ostatniej czas bardzo szybko mija.

Stoisko z kapeluszamiProgram i typowanie koniBomba idzie w górę

Wyścigi konneSzalejące trybunyNie myślcie sobie jednak, że każde nasze wyjścia, wycieczki wypady z dziećmi są idealne, a dzieci (i dorośli!) zawsze tacy grzeczni. W zasadzie nic nigdy nie jest idealne, co najwyżej bliskie ideałowi, ale to właśnie jest w tym wszystkim najlepsze. Całej rodzince chyba za bardzo zależało na tych wyścigach (no dobrze, mi najbardziej Smile). Po trzeciej gonitwie jedna z naszych córek oznajmiła, że nie jest jej obojętny zapach gofrów, że bardzo chce pojeździć na koniu, skoro Ci panowie mogą, to dlaczego ona nie, a w ogóle to chce iść na trybuny już zaraz, natychmiast. Najdłużej zajęło mi tłumaczenie, dlaczego dziś nikt tu z przybyłych na widownię osób nie wsiada na konia. Gdy już bunt został opanowany, okazało się, że pół mojej torebki zostało zalane gorącą wodą z termosu, przeznaczoną na mleko dla najmłodszej. Ta na szczęście, wciąż uśmiechnięta istotka, zadowolona ze wszystkiego, pół imprezy przespała, a na drugiej połowie była bardziej zajęta moimi koralami, niż wyścigami, co mnie wcale nie dziwi, bo rzeczywiście te korale też mi się bardzo podobają Wink.

Śpiąca

Na dodatek mój kapelusz bardzo mnie irytował, dość mocno ograniczając mi widoczność oraz wykonywanie zdjęć. Padła propozycja, by wracać do domu. Ja powiedziałam wtedy zdecydowane NIE! I to było dobre zagranie, najlepsze na tych wyścigach. Chwilowa burza minęła. Na hipodromie zaczynało robić się trochę luźniej i chłodniej, za to my bawiliśmy się coraz lepiej! Trafiła nam się wygrana w wysokości 5,80 zł. Cóż to była za radość!!! Kupiliśmy sobie parę krówek na poprawę humoru, skoro już je tam sprzedawali i garść czereśni (do tego trzeba było już dołożyć trochę grosza Smile). Zrobiliśmy sobie kilka wesołych zdjęć, jedno z nich jest już na moim pulpicie. Wytrwaliśmy do ostatniej gonitwy, niezwykle zadowoleni z tegorocznej imprezy. Najważniejsze to cieszyć się z drobiazgów moi drodzy! I z tego, że jest się razem.

Wyścigi konneWyścigi konne - kłusakiWyścigi konneZakład do ostatniej gonitwyTroszkę nam tylko szkoda, że wydarzenie tak wytworne przed kilkudziesięciu laty teraz tak spowszedniało. I choć w ostatnich latach spotykamy coraz więcej osób w eleganckich strojach, w kapeluszach, na które miło popatrzeć to jednak większość ma strój codzienny. Na tych wyścigach były też osoby w pobrudzonych podkoszulkach i wyciągniętych dresach, co niezwykle umniejszało wyścigom. Dziwię się, że w zwykłych klubach na Monciaku stoją selekcjonerzy, a tu dozwolone jest właściwie wszystko. I zaplecze gastronomiczne też mogłoby wyglądać nieco inaczej. A może ja przesadzam? Za dużo wymagam? Pomyślcie jednak o tym, jak mało mamy okazji, by poczuć się trochę jak w innym świecie będąc trzy kroki od domu, jak w jakiejś bajce. Szarej codzienności mamy zbyt dużo! Życie trzeba sobie ubarwiać , kiedy tylko można. Czemu więc nie zrobić namiastki Ascot w sopockim kurorcie. Przecież to kurort przez wielkie S. Tu prośba do organizatorów! Może warto pomyśleć, by to zmienić? Z pewnością są na to jakieś sposoby.

Ja i dziewczynki postanowiłyśmy być tu zawsze eleganckie. Moja najstarsza córa (przyszła projektantka mody) obiecała zaprojektować specjalnie dla mnie kapelusik, który wykona z pomocą babci. Teraz to ja już nie mam wyjścia! Za rok muszę tam być. Hipodromie! Uważaj, ja tam przybędę! I to w nie byle jakim kapeluszu!Smile

Bawcie się świetnie! Smile

 

P.s. W tę niedzielę miały się również odbyć w Gdyni wartszaty tworzenia książek na Festiwalu Gdynia Design Days. Jako, że nie mogłyśmy w nich uczestniczyć, dziewczynki postanowiły same zrobić książkę w domu dla swojej najmłodszej siostry. Oto dzieło. Me serce sie uśmiecha :-)

Książka

Komentarze:
Dodaj swój komentarz
Nick / Imię
Treść komentarza
Stolica Polski
Nie dodano żadnego komentarza