Podróż za 2 uśmiechy

Jesienią też można świętować urodziny na plaży

Jesienią też można świętować urodziny na plaży
plaża

Nie jestem, jak mogło by się komuś zdawać, z dziećmi 24 godziny na dobę. To jest zwyczajnie niezdrowe. Od czasu do czasu ładuję akumulatory idąc do kina czy teatru z mężem, mamą, siostrą czy koleżanką. Niedawno miałam przyjemność wyskoczyć do kina i na herbatę z jedną z moich dobrych psiapsiółek. Całkiem spontanicznie, bo akurat taka była godzina i wybór ciekawych dla nas filmów niewielki, udałyśmy się na film „Czas na miłość”. Jakież to było miłe zaskoczenie. Drogie mamy! To idealny film, by naładować się pozytywną energią, kiedy dzieciaki dokuczają, lekko irytują, a Wy macie już dosyć codziennego kieratu. To wspaniała opowieść o kochającej się rodzinie, akceptującej się ze wszystkimi swoimi dziwactwami i wadami, lubiącej spędzać ze sobą czas. Ten film odpowiada na pytania o tym co jest w życiu najważniejsze, co daje szczęście. Ze świetną obsadą, gustowny, smakowity, zabawny i jednocześnie bardzo wzruszający. Myślę, że szczególnie dla osób , które posiadają dzieci. Prawdziwy, choć główny bohater posiada zdolność przenoszenia się w czasie (o! to nie science fiction, nie przepadam za tym gatunkiem!). Ten film to obowiązkowa „lektura filmowa” dla znudzonych mam. Piszę o tym, ponieważ pewne sceny zainspirowały mnie do tego, by w nieco inny sposób spędzić najbliższe urodziny jednego z członków mojej rodziny. Pamiętacie, kiedy podsuwałam Wam pomysły na spędzenie ostatniego weekendu wakacji? Pisałam o śniadaniu na plaży, które weszło już na stałe w nasz letni rytuał zajęć. Oglądałam wspomniany film i okazało się ,że herbatę na plaży można wypić o każdej porze roku. No właśnie! Czemuż ja na to wcześniej nie wpadłam! A może by tak październikowe urodziny mojej córki zorganizować właśnie na jednej z najpiękniejszych plaż na świecie, nad Bałtykiem, nad Zatoką Gdańską? Jak pomyślałam tak zrobiłam! Trzeba działać!

Urodziny na plaży

Z wielkim zapałem zaczęłam przygotowania. Jak zawsze! Uwielbiam październik, a urodzinki to dobra okazja, by w domu zrobiło się kolorowo, jesiennie. Zrobiłam listę gości, w imieniu córki wysłałam zaproszenia smsem prosząc o ciepły strój sportowy i wygodne buty, wymyśliłam menu, zrobiłam listę zakupów spożywczych, zamówiłam w pobliskim warzywniaku dwie wielkie dynie i dwie małe, nazbierałam liści, kupiłam, przydźwigałam, ugotowałam, udekorowałam, upiekłam, posprzątałam, zapakowałam zabierając jedną z jesiennych dekoracji ze sobą (nie martwcie się, nie było strasznie! Ja to uwielbiam Smile, a w poszczególnych czynnościach oczywiście pomagał mi mąż i dziewczynki) i tydzień temu, w sobotę o godzinie 12.30 spotkałam się z najbliższymi w Gdyni przy Polance Redłowskiej. Tam schodami w dół udaliśmy się na plażę. Wstępny plan był taki, by poświętować, posiedzieć, pojeść, pobawić się na świeżym powietrzu jakieś dwie godziny, następnie wrócić ze wszystkimi do naszego domu na poprawiny. Pogoda lekko zweryfikowała te zamierzenia. Wiało dość mocno, było zimno. Nie rozpakowałam wszystkich zabranych dań, bo piasek wpadał do talerzy i śpieszno nam było w tej aurze z tym świętowaniem, więc skupiłam się na najważniejszych rzeczach. Wink 

Plaża w Gdyni

Urodziny na plaży

Poczęstunek zaczęłam od gorącego rosołu (tak, w wielkim garze przywiozłam ze sobą pyszny domowy rosół ugotowany na kurze wiejskiej!), by nie zdążył ostygnąć. Był też jeszcze ciepły, świeżutki chleb na zakwasie w kształcie jabłka.

Chleb na zakwasie

Wiało i wiało, więc zaraz potem odbyło się wręczanie prezentów, śpiewanie STO LAT i konsumpcja tortu. Miał być tort kawowy, który moje dzieci uwielbiają, a na który obiecałam Wam wcześniej przepis. Jubilatka poprosiła mnie jednak o tort „galaretkowy” z bezami. Jej życzenie było dla mnie rozkazem. Ułożyłam na blasze biszkopty i kolejno zalewałam je warstwami galaretek, dodając banany i mrożone maliny. Gdy całość stężała ułożyłyśmy wspólnie z dziewczynkami bezy (niestety kupione, następnym razem postaram się je zrobić sama Smile). Wyszło świetnie. Tort smakował wszystkim z wyjątkiem samej jubilatki. Smile (Nie martwcie się, wkrótce będzie kolejna okazja, by zrobić tort kawowy. Obiecany przepis będzie.)

Tort galaretkowy

Tort galaretkowy

Tort galaretkowy

Urodziny na plaży

Wiało i wiało, ale za to jakie to były emocje! Fale głośno rozbijały się o brzeg, zapach morza intensywnie unosił się w powietrzu, na plaży były właściwie pustki (to zaleta o tej porze roku, latem by mieć plażę tylko dla siebie jeździmy na śniadanie o 6.30 rano Smile). Wiało i wiało! By się jeszcze bardziej rozgrzać odtańczyliśmy kilka harcerskich pląsów (wciąż pamiętam cudowne czasy podstawówki i harcerstwa), pograliśmy w piłkę, dzieciaki pobiegały po plaży uciekając przed wylewającą się na brzeg niemożliwie szybko wodą i po około godzinie zapakowaliśmy się do aut i pojechaliśmy do cieplutkiego, jesiennie ustrojonego domu.

Urodziny na plaży

Urodziny na plaży

Urodziny na plaży

Urodziny na plaży

Urodziny na plaży

Urodziny na plaży

Czy było warto na tę parę chwil tak się wysilać? Było warto!!! Jestem o tym przekonana patrząc zwłaszcza na zadowolone buzie dzieciaków, a w szczególności głównej bohaterki tego dnia. Goście dotlenieni, zadowoleni i z wypiekami na twarzy z przyjemnością wypili ciepłą herbatkę w naszym domu. Najbardziej jednak chyba byłam szczęśliwa ja. Często w takich momentach myślę sobie, jak oni ze mną, kierowniczką wariatką wytrzymują, godząc się na te wszystkie moje fanaberie i uczestnicząc w nich. Oby jeszcze starczyło im sił, bo pewnie wkrótce będę miała nowe pomysły. Dzięki wielkie za cierpliwość i chęci! 


Dobrze jest spotkać się z najbliższymi i na dodatek zrobić coś zupełnie innego niż wszyscy zwykle w takich sytuacjach. Wam też polecam! I czy to będzie plaża, park, polana, czy jakieś miejsce gdzieś w górach - nieważne. Ważne, by być razem. Spróbujcie!


Bawcie się świetnie. Smile

 

Komentarze:
Dodaj swój komentarz
Nick / Imię
Treść komentarza
Stolica Polski
Nie dodano żadnego komentarza