Od kilku lat szczęśliwie udaje nam się spędzić przynajmniej tydzień wakacji w polskich górach. Tak też stało się w tym roku. Planując wyjazd na cztery tygodnie przed, zapadła decyzja by odwiedzić Wisłę - miasto czekoladowego Adama Małysza, protestantów i źródeł rzeki Wisły. Przygotowania nie trwały długo. Pomimo, że jechaliśmy sporą ekipą udało się łatwo zarezerwować odpowiednio duże pokoje w dogodnie położonym pensjonacie. O szczegółach zakwaterowania, planie podróży napiszę później. W tym poście chciałabym Wam przedstawić co, oprócz odpowiednich butów, kurtki przeciwdeszczowej, zestawu leków i plecaka zawsze zabieram ze sobą na taką wyprawę, pamiętając o tym, by bagaż nie był zbyt wielki:
1. Dobre przewodniki – jako, że takie wyjazdy organizuję zupełnie sama, bez tego właściwie się nie ruszam, zwłaszcza w góry. Tam potrzebne są dobre mapy, odpowiednio rozpisane propozycje spacerów, tras, szlaków. Dodatkowo wiedząc, w jaki rejon jadę, przygotowuję sobie taką małą ciekawą ściągę o florze i faunie danego miejsca. I tak jadąc w Beskid Śląski przygotowałam informacje o najciekawszych mieszkańcach Parku Krajobrazowego wspomnianego Beskidu. Wybierałam krótkie, najbardziej interesujące treści o tym jak to np. salamandra plamista wydziela gęsty jad, pachnący wanilią, ryś poluje w nocy, a w dzień chowa się w jamach czy też dlaczego rzekotka drzewna tak dobrze się po tych drzewach wspina. Wychodząc na szlak pokazuję dzieciom obrazki, opowiadam, a potem zachęcam do szukania tych właśnie zwierzątek i roślinek. To świetna zabawa. Maluchy chętnie rozpoczynają wędrówkę.
2. Coś do grania i malowania – taki zestaw do rysowania, kolorowania przydaje się wszędzie. Zwłaszcza, gdy zdarzy się deszczowy dzień dobrze jest pograć w karty czy w lekkie, łatwe do przewożenia papierowe domino. Świetnie sprawdza się też w aucie czy pociągu gra w zgadywanki. My akurat mamy zestaw Granny „Smok Obibok”, ale taką zabawę przygotujecie również sami. Są to karty, gdzie na jednej stronie znajduje się obrazek przedstawiający rzecz, zwierzę lub np. zjawisko atmosferyczne, a na drugiej rymowanka zgadywanka do wspomnianej ryciny. Ileż przy tym śmiechu! Czy wiecie, że gruchający ptak to wcale nie gołąb tylko „gruchawka”?
3. Zestaw małego odkrywcy – w skład tak ważnego dla moich dzieci wyposażenia wchodzi lornetka, latarka, notes, pudełko z lupą do obserwacji owadów. Frajda jest wielka, a dzięki temu kolejne szlaki zdobyte.
4. Magiczny bursztynek – jak na prawdziwą dziewczynę znad morza przystało ten cenny „ognisty kamień” towarzyszy mi we wszystkich podróżach. Działa cuda! Kiedy tylko kogoś bolą nogi, kolana, stopy (od długiego chodzenia ma się rozumieć) to smaruję go bursztynkiem i ból mija jak ręką odjął! „Cudoleczniczo” działają tez kolorowe plastry.
5. Zestaw małego sportowca – coś do biegania, skakania, rzucania, łapania, odbijania.
6. Książki – kochamy czytać i czytamy wszędzie. Wakacje nie mogą się odbyć bez ulubionych lektur do poduszki, zwłaszcza, gdy obok nas jest jeszcze miła przytulanka.
7. Podróżoumilacze – długą podróż autem umilają nam ulubione przeboje Natalki Kukulskiej i Majki Jeżowskiej.