Podróż za 2 uśmiechy

Z DZIECKIEM DO TRÓJMIEJSKIEGO MUZEUM CZ.IV - GDAŃSK

Z DZIECKIEM DO TRÓJMIEJSKIEGO MUZEUM CZ.IV - GDAŃSK
Mamy FRAJDĘ w Muzeum

 

Choć trochę to trwało, jest. Ostatni wpis z cyklu trójmiejskie muzea. Do tej pory ukazały się: mini poradnik jak zwiedzać z dziećmi muzea; gdyńskie i sopockie muzea, teraz zabieram Was do Gdańska. Ten wpis także będzie krótszy niż pierwotnie zakładałam, zawierać będzie on jednak na tyle konkretne informacje, by Was zainspirować, podpowiedzieć gdzie warto zajrzeć z dzieckiem nie tylko w wakacje.  I przypominam, że to wcale nie będzie wpis stworzony przez przewodnika po Trójmieście. To będzie wpis stworzony przez kobietę, która jest Mamą trzech córek, kocha zwiedzać, otaczać się pięknymi przedmiotami i kolorować sobie życie w możliwie łatwy, najprostszy, choć nieoczywisty sposób. I do tego wciąga w to własne dzieciaki.

 

GDAŃSK - to niezwykłe mieszkać w Trójmieście. Mieszkając w Gdyni na co dzień u stóp mamy nowoczesne, portowe miasto, na pstryknięcie trochę szaleństwa i romantyzmu w Sopocie, a gdy tylko przychodzi nam ochota na długą, wielką historię, stare mury, legendy, kościoły, sztukę dawną, piękne wnętrza, fantastyczne kamienice czy niezwykłe życiorysy niezwykłych ludzi to jedziemy do Gdańska. 

 

Muzea, które lubimy odwiedzać:

Część zdjęć jest kiepskiej jakości, pochodzą jeszcze z czasów "przed blogiem", zostały zrobione telefonem komórkowym. 

 

MUZEUM HISTORYCZNE MIASTA GDAŃSKA - z ośmiu niezwykłych miejsc tego Muzeum dość często odwiedzamy cztery z nich: 

 

MUZEUM BURSZTYNU - Mamy jeden taki magiczny okaz w domu. Bursztyn. Nie tylko nas zachwyca gdy spoglądamy na jego mieniące się barwy unosząc go do światła, ale pomaga w trudnych chwilach: np. gdy podczas wyprawy w góry nagle bolą nogi. Wystarczy się wtedy nim natrzeć i działa cuda. Wink Taki magiczny bursztynek (pisałam o tym TU: KLIK).


Chyba nie ma osoby, której bursztyn nie kojarzyłby się z Gdańskiem i  odwrotnie. Dlatego też w mieście znajduje się muzeum, w którym można obejrzeć wspaniałe okazy tejże żywicy kopalnej sprzed około 40 milionów lat. W estetycznym odbiorze wystawy pomaga miejsce samego muzeum. Kolekcja znajduje się w zabytkowym, unikatowym w skali Europy, pięknym gotycko-renasansowym Zespole Przedbramia. Składa się on z trzech części: Wieży Więziennej, Szyi z Domem Więziennym i Katowni. Przed wiekami był to jeden z najważniejszych elementów fortyfikacji średniowiecznego Gdańska.  Z czasem utracił swoje strategiczne znaczenie i obiekt przeznaczono na więzienie i miejsce kaźni. Dziś odwiedzają go tłumy, by m.in podziwiać piękne inkluzje. Wybierając się tam z dzieckiem warto porozmawiać o tym czym jest bursztyn, jakie są jego odmiany, skąd się tu wziął i czym jest ta wspomniana przeze mnie wyżej inkluzja. A na zakończenie zwiedzania warto zrobić sobie zdjęcie zakuwając się w kajdany znajdujące się wewnętrznym dziedzińcu. 

Bursztyn

Zespół Przedbramia i Muzeum Bursztynu 

DOM UPHAGENA - to podobno jedyna taka w Polsce i jedna z niewielu w Europie kamienic mieszczańskich z XVIII w. udostępniona do zwiedzania. Można tu zobaczyć jak dawniej żyli Gdańszczanie. Dlaczego je uwielbiamy? Gdy moje córki były jeszcze bardzo małe, wchodziłyśmy do środka i snułyśmy opowieści o księżniczkach i książętach. Dziś snujemy opowieści o Janie Uphagenie i jego ukochanej żonie Abigail, o miłości Jana do nauk przyrodniczych, podróży i książek. Jego księgozbiór podobno liczył około 10 500 dzieł, w ponad 15 000 woluminach, Wybrane stanowiły dla niego inspirację podczas urządzania kamienicy. Wnętrza zachwycają. Zobaczycie tam m.in sień, herbaciarnię, salon, dużą i małą jadalnię. Nas nieustannie zachwycają pokoje: pokój „owadów”, pokój „kwiatów” i pokój muzyczny. Gdy podczas zwiedzania przyjdą Wam do głowy jakieś pytania, o wszystko  możecie zapytać pracowników. Panie z Domu Uphagena wiedzą chyba wszystko.  W każdym razie baaaardzo dużo. I są bardzo miłe.

Dom Uphagena

Dom Uphagena

RATUSZ GŁÓWNEGO MIASTA - ważne miejsce. Przecież to tu zapadały najważniejsze decyzje. To miejsce obrad m.in. Rady Miejskiej i Ławy. I to właśnie szczególnie jedno z tych miejsc, w których odbywały się „burze mózgów”: Wielką Salę Rady (Letnią Salę), zwaną Czerwoną Salą tak chętnie odwiedzamy. Piękna to niewiele, by móc wyrazić pełen zachwyt o niej. Jest wspaniała, olśniewająca, zjawiskowa, pełna wdzięku, zapierająca dech, bogata, dekoracyjna, ekscytująca, magiczna, intrygująca, wyjątkowa, ach, jeszcze długo by tak można. Jakby to dziś niektórzy mogli powiedzieć: ta Sala jest mega. A to wszystko dzięki wybitnym dziełom sztuki, którymi przede wszystkim udekorowany został strop Sali. Gdy zadrzecie głowy do góry, trudno będzie w tej pozycji długo cieszyć oko Apoteozą Gdańska autorstwa Isaaka van den Blocka czy innymi obrazami. By to ułatwić zwiedzającym, w Sali zostały ustawione krzesła. Nikt się jednak nie obrazi jeśli położycie się na podłodze. Gdy poprosicie może nawet dostaniecie karimaty. I to wcale nie jest żart. 

Sala Czerwona

Kiedyś, podczas jednej z wizyt w Sali Czerwonej powiedziałam Smerfetkom, by w swoich notatnikach, które często ze sobą wozimy, spróbowały narysować coś na wzór tego co widzą. Chciałam, by przekonały się jak trudno coś tak pięknego stworzyć i ile trzeba włożyć w to pracy. 

W Sali Czerwonej

W Ratuszu warto się także wspiąć na wieżę. Widoki niezapomniane. Pisałam o tym Tu:KLIK

W drodze na ratuszową wieżę

DWÓR ARTUSA - czas pędzi, szara rzeczywistość niejednokrotnie przytłacza, dobrze więc czasem wybrać się na salony. Tak, by choć odrobinę pokolorować sobie życie. Nic prostszego. Wystarczy przyjechać do Gdańska i odwiedzić swego czasu jeden z głównych salonów europejskich. Wchodząc do trójnawowej hali o powierzchni ok. 400 m² i wysokości ponad 11 m, z palmowo-gwiaździstym sklepieniem wspartym na czterech granitowych filarach zapomina się o problemach, niedopitej kawie i wieczornym praniu czy prasowaniu. Piękno wnętrza przejmuje. Wydaje mi się, że nie ma na świecie dziecka, które nie zaczęłoby tu zadawać stosu pytań. O rzeźbę św. Krzysztofa, o Św. Jerzego walczącego ze smokiem, o statki, o obrazy, o ponad 10 metrowy Wielki Piec, o głowy jeleni, o…no właśnie. O co jeszcze? Sami się przekonajcie. 

Wnętrze Dworu ArtusaŚw. Jerzy walczący ze smokiem 

 

Nie dalej jak w piątek udało nam się odwiedzić:

MUZEUM ZEGARÓW WIEŻOWYCH - planowałyśmy wypad do Twierdzy Wisłoujście, ale skończyło się buszowaniem po Starym Mieście i odwiedzinami najpierw w kościele Św. Katarzyny, następnie na wieży tego kościoła. I to własnie zdobywając wieżę zwiedza się po drodze Muzeum Zegarów Wieżowych. Wystawa jest bardzo ciekawa. Mechanizmy robią wrażenie. Nam jednak najbardziej do gustu przypadły Żuławskie Zegary Ludowe i Budziki. Wyprawę tę polecam wszystkim  lubiącym takie wspinaczki. Widok z wieży kościoła oczywiście zapiera dech. Natomiast wizytę tu odradzam małym dzieciom, które boją się ciemnych pomieszczeń. 

 Muzeum Zegarów Wieżowych

Wystawa BudzikiZegary Żuławskie 

Pozostałe miejsca:

Twierdza Wisłoujście  - liczymy na to, że uda się jeszcze w te wakacje ją odwiedzić.

Wartownia Nr 1 Westerplatte - dziewczynki widziały, ale były zbyt małe, by cokolwiek zapamiętać. Musimy tam wrócić i to jak najszybciej. 

Muzeum Poczty Polskiej w Gdańsku - czekam na odpowiedni moment, by zabrać tam dziewczyny. 

 

OŚRODEK KULTURY MORSKIEJ - NARODOWE MUZEUM MORSKIE W GDAŃSKU - To miejsce poleciłabym wszystkim tym, którzy dopiero zaczynają przygodę z wyjściami do muzeów z dzieckiem i bardzo zależy im na zabawie i interaktywnym zwiedzaniu. W tym muzeum warto zacząć najpierw od niezwykłej wystawy Łodzie ludów świata, by chwilę później przeżyć godzinę wypełnioną po brzegi zabawą na wystawie „Ludzie - Statki - Porty”. To wystawa na której dziecko może wszystkiego dotykać, przebrać się za kapitana, marynarza czy pirata, spróbować ciężkiej pracy w porcie i załadować statek. A to tylko początek. Pisałam o tym na blogu o tu: KLIK

Ośrodek kultury Morskiej

Ośrodek Kultury Morskiej

ŻURAW - Żuraw jako symbol Gdańska znany jest chyba wszystkim. Często umieszczany na pocztówkach, a jeszcze chętniej w obiektywach naszych aparatów. Przyjechać tu i nie mieć zdjęcia z Żurawiem, to jak być w Rzymie i papieża nie widzieć. Czy jednak byliście w środku, by zobaczyć jak przed laty działała ta niezwykła konstrukcja? Jak załadowywała statki, jak stawiała na statkach maszty? Podobno dwie pary kół, które stanowią całą siłę tego portowego dźwigu były w stanie unieść nawet dwie tony:  pierwsza na wysokość 11 metrów ponad lustro wody,  druga na wysokośc prawie 30 metrów. Moje dzieci były pod ogromnym wrażeniem, gdy razem odwiedziłyśmy to miejsce. Koła są ogromne, włosy rozwiewa wiatr, a nozdrza wypełnia zapach starego drewna i lin. Nie przeżyła tej ekscytacji jeszcze moja najmłodsza córka. Wkrótce czas powtórzyć wycieczkę. 

Żuraw

 

EUROPEJSKIE CENTRUM SOLIDARNOŚCI - stosunkowo nowe miejsce na mapie Gdańska, już jednak bardzo znane. Bardzo często jednak słyszę od rodziców 7, 8 - latków i starszych dzieci, że są one za małe na odwiedziny wystawy stałej. Spieszę Wam donieść, że nie jest to prawda. Muzeum dysponuje świetnym audioprzewodnikiem przygotowanym specjalnie dla dzieci. Osobiście wysłuchałam fascynującej opowieści, bo właśnie w takiej ciekawej formie został on przygotowany. Polecam to samo i Wam. Po wyjściu z muzeum długo będziecie dyskutować o tym czego świadkami właśnie podczas tej niezwykłej podroży byliście. Wydawało się, że Solidarność jest dla dzieci tematem bardzo trudnym. Mi samej było trudno o tym z moimi córkami rozmawiać. Po wizycie w muzeum jestem dużo mądrzejsza o to doświadczenie i rozmów takich się już nie boję. 

Europejskie Centrum Solidarności

W ECS znajduje się także niezwykła sala zabaw. Inna niż te znajdujące się na terenie Trójmiasta. Wyjątkowa. Obawiam się jednak tego, że dzieci mogą kojarzyć ECS tylko ze wspomnianą salą. To już jednak nasza w tym głowa rodzice, dziadkowie, Frajdowicze, by tak się nie stało. 

ECS-sala zabaw

ESC-sala zabaw 

MUZEUM NARODOWE W GDAŃSKU-  wierzysz czy nie w Boga, piekło i niebo, Sąd Ostateczny Hansa Memlinga to arcydzieło, które trzeba zobaczyć. A wpatrywać się w nie można godzinami, tyle w nim detali. Z dziećmi oczywiście odrobinę krócej, ale tylko odrobinę. Szkoda, że tak jak w innych galeriach/muzeach na świecie, nie ma ustawionej na wprost przed obrazem ławeczki, by móc się delektować tym co się właśnie widzi, czego się jest świadkiem. By móc przemyśleć to i owo lub zwyczjanie zastanowić się jak artyście udało się uzysykać taki efekt. Warto zapoznać się także z niezwykłą, burzliwą historią dzieła, dowiedzieć się, jak znalazło się w Gdańsku. Potężna dawka emocji gwarantowana. Memling też jest dla dzieciaków. Po wakacjach napiszę Wam o tym trochę więcej. 

Sąd Ostateczny Hansa Memlinga

Muzeum Narodowe w Gdańsku to nie tylko Sąd Ostateczny. To także malarstwo gdańskie, flamandzie, holenederskie czy wystawa ceramiki. My jednak bardziej lubimy inne odziały Muzeum Narodowego, np. Odział Etnografii w Spichlerzu Opackim i Odział Sztuki Nowoczensnej w Pałacu Opatów. 

 

Przed nami także odwiedziny w Muzeum Archeologicznym w Gdańsku w oddziałach: Błękitny Baranek oraz  Dom Przyrodników. 

 

Pamiętajcie, że w prawie wszystkich wymienionych przeze mnie muzeach odbywają sie liczne warsztaty, wykłady, wydarzenia zarówno dla dzieci jak i dorosłych. Tym bardziej warto więc do nich zaglądać. Udanych wycieczek. Smile

 

P.s. 2 Przypominam, że na blogu już można podpisać PETYCJĘ w sprawie uzyskania ciekawej oferty biletu rodzinnego na przejazdy komunikacją miejską w Trójmieście. Razem możemy osiągnąć cel. Wesprzyjcie proszę akcję. To zajmuje tylko chwilę. Dziekuję. 

 

POPDISZ PETYCJĘ TU: KLIK

 

 

PODPISZ PETYCJĘ

 

Komentarze:
Dodaj swój komentarz
Nick / Imię
Treść komentarza
Przepisz kod z obrazka:
Dodany przez: Anna
Data dodania: 2016-10-24
Wstyd się przyznać, ale w niektórych z tych miejsc jeszcze nigdy nie byłam, a w innych - ostatni raz w czasach szkolnych ;) I chociaż lubię zabierać córkę w różne fajne miejsca to o muzeach jakoś nie pomyślałam, czas to nadrobić :)
Dodany przez: Frajda nad morzem
Data dodania: 2016-08-02
Mirko - dziękuję bardzo za komentarz. Dużo słyszałyśmy o tym Centrum Nauki. Z pewnością tam dotrzemy. :-)
Dodany przez: Mirka
Data dodania: 2016-08-01
W Gdańsku polecam również Centrum Hewelianum. Wspaniałe atrakcje dla dzieci. Z moją wnusią Agusią byłyśmy tam już 2 razy. Była zachwycona. Myślę, że w sierpniu będziemy tam znowu, bo są nowości w ofercie.Pozdrawiam