Podróż za 2 uśmiechy

Wyszukiwanie po miejscu:

Ferie Inspiracje - Narty w Przywidzu z dzieciakami
napisano: 24 stycznia 2014
kategoria: Za górami za lasami
Ferie Inspiracje - Narty w Przywidzu z dzieciakami
Ależ mroźnie! Mroźnie i zdrowo! To wspaniała, piękna zima, z której trzeba korzystać ile tylko można. Tak zrobiliśmy właśnie dziś. Udaliśmy się całą rodziną autem na narty do Przywidza. Nie straszny był nam ziąb, chociaż przyznam, że nad ranem zastanawiałam się, czy to dobry pomysł, by zabierać trójkę dzieciaków na cały dzień na śnieg. Na szczęście wahałam się tylko chwilę. W Przywidzu byliśmy po raz pierwszy. Jesteśmy bardzo zadowoleni z tej wycieczki. Jak wspominałam w poście o Gliczarowie nie jesteśmy wytrawnymi narciarzami, raczej znajdujemy się gdzieś na początku drogi (z wyjątkiem mojego męża), dlatego też zafundowaliśmy dziewczynkom (6 i prawie 8 lat) po jednej lekcji jazdy na nartach z instruktorem. Warto było. Przypomniały sobie podstawy, które poznały przed dwoma laty i chętnie zjeżdżały z 600 metrowego stoku. W Przywidzu są bardzo dobre warunki do nauki jazdy na nartach i snowboardzie dla dzieci i początkujących. 600 metrowy stok nie jest zbyt stromy, miejscami nawet płaski, co powoduje, że kilkulatki dzielnie radzą sobie podczas zjazdu. Jest też mały stok dla dzieci i narciarskie przedszkole. Oprócz stoków jest też całe potrzebne zaplecze: wypożyczalnia sprzę...
Gliczarów Górny - świetna miejscówka na pierwsze narty z dzieciakami
napisano: 14 stycznia 2014
kategoria: Za górami za lasami
Gliczarów Górny - świetna miejscówka na pierwsze narty z dzieciakami
Uwielbiam góry, zwłaszcza polskie góry. Nie wiem czemu, może dlatego, że jako dziecko często jeździłam tam na wakacje. Na wakacje, ale nie na ferie, więc właściwie znałam góry tylko latem. Kiedy pojawiła się pierwsza okazja, by zabrać dzieciaki na południe Polski niewiele się z mężem zastanawialiśmy. Na pierwszy taki wspólny wyjazd postanowiliśmy wybrać się do Gliczarowa Górnego, przepięknej wioski na Pogórzu Gliczarowskim w gminie Biały Dunajec, podobno jednej z najwyżej położonych w tych okolicach, czego efektem jest możliwość podziwiania tam jednych z najwspanialszych widoków. Rzeczywiście widok stamtąd na Tatry zapiera dech, zwłaszcza o poranku, gdy dzień się budzi i odsłaniają się dostojne szczyty. To właśnie dzięki tym widokom przybywa tam coraz więcej turystów, jednakże mimo to miejsce to wciąż pozostaje kameralne i niezatłoczone. Wyjechaliśmy stamtąd oczarowani. W pamięci zapadły mi wówczas pocztówki Pensjonatu u Steni, w którym mieliśmy okazję wówczas gościć, z wizerunkiem właśnie tego pensjonatu zimą. Urokliwe zdjęcie wyglądało bardzo zachęcająco. Pomyślałam sobie wtedy: „ gdybym miała kiedyś przyjechać w góry...
Jazda konna - moja osobista propozycja na weekend z dzieciakami
napisano: 09 października 2013
kategoria: Autobusem po Trójmieście
Jazda konna - moja osobista propozycja na weekend z dzieciakami
Czy Wasze dzieci tak samo jak moje kochają zwierzęta? Czy na widok kotka, pieska czy konika szaleją i nie chcą od zwierzęcia odejść? My nie możemy przejść obojętnie obok żądnego z nich. Dziewczynki zawsze mnie proszą, by móc choć przez chwilę te cudeńka dotknąć, pogłaskać, pogilać. Właśnie dlatego od jakiegoś czasu kiełkowała mi w głowie myśl, by zabrać dzieci do stajni koni na chociażby jedną lekcję jazdy konnej, by po prostu sprawić im wielką radość. W ostatnich tygodniach udało mi się to zorganizować. Wybrałam Stajnię Tara z prostego powodu: znajduje się ona najbliżej naszego domu. Wsiadłyśmy w trolejbus 23, następnie jadąc z Gdyni - Dąbrowy wysiadłyśmy na przystanku Źródło Marii i ulicą o tej samej nazwie, następnie ulicą Orną udałyśmy się na miejsce. Spacer zajął nam jakieś 15 minut, a okolica (Wielki Kack) okazała się niezwykle przyjemna.    Stajnia Tara mieści się w gospodarstwie z 1930 roku. Znajdują się w niej 3 kucyki i 5 koni, na których można jeździć. Dodatkowo przebywa tu kilka koni, które są „hotelowane”, tzn., że należą one do innych , prywatnych właścicieli, do których należy opieka medyczna ,podkuwanie i ujeżdżanie konik&oacu...
Kochamy, kochamy, kochamy... PARKI LINOWE!
napisano: 01 sierpnia 2013
kategoria: Autobusem po Trójmieście
Kochamy, kochamy, kochamy... PARKI LINOWE!
Kochamy parki linowe. Najczęściej odwiedzamy takie będąc w górach. Ostatnio odkryłyśmy jeden w centrum Gdyni. Postanowiłyśmy go przetestować. Dziś się udało. Jesteśmy zachwycone!  Wspomniany park nazywa się Góra Harców i znajduje się przy Bulwarze Nadmorskim mniej więcej na wysokości instalacji Gdynia Playground, blisko restauracji Barracuda. Dokładnie na zalesionym wzgórzu, u stóp Stanicy Harcerskiej ZHP, przy ulicy Bolesława Prusa 9 – 11.Na terenie parku znajdują się trzy trasy: 1. Mały tropiciel – trasa dla dzieci najmłodszych, koszt 10 zł, możliwość korzystania bez ograniczeń;2. Harcownik – dla dzieci i starszych od 120 cm wzrostu, koszt 20 zł za jedno przejście, które trwa ok. pół godziny;3. Cztery pióra – dla dzieci i starszych od 150 cm wzrostu, koszt 20 zł za jedno przejście, które trwa około pół godziny. Spędziłyśmy tam około 2 godzin, świetnie się bawiąc. Najmłodsza smerfetka (6 miesięcy) przyglądała się zabawie będąc albo w wózku, albo na rękach. Średnia (6 lat) ruszyła na trasę Mały Tropiciel. Jest ona cała „osiatkowana”, wystarczy mieć na niej tylko kask. I mimo, że z pozoru wygląda groźnie...
Czasem słońce, czasem deszcz, a my na rolkach
napisano: 23 lipca 2013
kategoria: Cekinada
Czasem słońce, czasem deszcz, a my na rolkach
Czy Wy też lubicie aktywny wypoczynek? U nas wciąż jak nie rowery to hulajnoga, skakanka, piłka do koszykówki, czy badminton, zwany oczywiście „babinktonem”. Ostatnio jednak moje dziewczyny najbardziej polubiły rolki. Przy każdej nadarzającej się ku temu okazji bierzemy kaski, plecak z butami na zmianę i wychodzimy pojeździć. Parę dni temu jazda była wyjątkowa, gdyż udało się nam wybrać wszystkie razem, we trzy. Najmłodsza półroczna dołączy do nas za dwa, trzy lata . Brakowało nam jeszcze taty, ale kontuzja na razie nie pozwala mu na uprawianie takich sportów. Przetestowałyśmy ścieżkę rowerową na Dąbrowie w Gdyni. Część pierwsza (zaczynając od Biedronki przy przystanku autobusowym Dąbrowa Centrum ) niestety jest zbyt często przerywana ulicą, co bywa dość męczące, zwłaszcza gdy cała rodzina jest na rolkach. Trzeba bardzo uważać. Druga część trasy jest całkiem przyjemna. Dobra nawierzchnia, w śrdoku tygodniu bez tłoku. Frajda była wielka. Miałyśmy jeszcze w planach przetestowanie skateparku, który znajduje się przy zespole szkół nr 14, ale niestety zbyt wielka ulewa popsuła nam plany. Nie szkodzi, jak to mówią: „skatepark nie zając”!A czy Wy macie swoje ulub...
12