Podróż za 2 uśmiechy

Planujemy wakacje - Disneyland i Paryż z dzieciakami w 6 dni

Planujemy wakacje - Disneyland i Paryż z dzieciakami w 6 dni
Paryż

Pamiętacie może jak kiedyś w programie 5-10-15 co tydzień była do wygrania wycieczka do Disneylandu? Któż o tym nie marzył (czy w tym miejscu powinna pojawić się kropka czy znak zapytania? doprawdy nie wiem...Smile ) Pamiętam te kręcące się filiżanki i wielką Myszkę Miki. Jakiś czas temu okazało się , że było to też wielkie marzenie mojego męża. A czy spadły Wam kiedyś może z nieba pieniądze? To zdarza się niezwykle rzadko, ale się zdarza. Nam raz się tak przydarzyło. Jakiś czas zbieraliśmy finanse na coś, co w konsekwencji okazało się dużo (oj dużo) tańsze. Tak właśnie spadły nam z nieba pieniądze. Szok, wielka radość,totalne zaskoczenie! Chwilę zastanawialiśmy się co z nimi zrobić. Mogliśmy przeprowadzić remont w mieszkaniu, może zakupić coś do tego mieszkania, może spłacić część kredytu. My jednak postanowiliśmy zaszaleć i spełnić marzenia: męża o Disneylandzie, a moje o wycieczce do Paryża z dziećmi, o którym pisałam Wam już TU.

Nie żałujemy decyzji. Drugi raz podjęlibyśmy taką samą. Dziś z całą pewnością mogę też powiedzieć: kochamy parki rozrywki, w szczególności ja. Niestety nie mam tu na myśli polskich parków, bo o ile ostatnio modne Parki Dinozaurów cieszą się ogromną popularnością to o dobrą, przyprawiającą o niezwykle szybkie bicie serca kolejkę górską raczej już tam ciężko. W tym poście chciałabym Was gorąco zachęcić do wyjazdów do parków rozrywki, ale tych przez wielkie P, znajdujących się za granicą naszego kraju. Jeśli będziecie zastanawiać się gdzie wybrać się w najbliższe wakacje to może warto zmienić plany i zamiast na tydzień do Egiptu czy Turcji ruszyć właśnie np. na parę dni do Disneylandu?


Wchodząc do takiego parku za drzwiami zostawia się absolutnie wszystkie problemy. Nieważne czy ma się 5, 10, 15 czy 30, 40, 50 lat. Tam każdy znajduje coś dla siebie. To jakby wejść do krainy baśni czy krainy czarów Alicji. Odmienna rzeczywistość pochłania i wciąga niczym trąba powietrzna z bajki o pewnym Czarnoksiężniku. Nie warto z tym walczyć, trzeba się tylko temu poddać i bawić jak małe dziecko. Jeśli nigdy nie jechaliście kolejką górską to nie jesteście w stanie sobie w najodważniejszych myślach wyobrazić tej szalonej prędkości, a taką przejażdżkę z pewnością warto przeżyć chociaż raz w życiu. Uwierzcie lub nie, ale wiecie co bym zrobiła, gdybym wygrała w Toto Lotka? Zafundowałabym całej rodzinie (mam tu na myśli wszystkie babcie, dziadków, siostry, braci, szwagrów, bratanków, siostrzenice itd.) trzy dni właśnie w takim parku rozrywki. Takie mam marzenie. Smile


Marzenie udało sie zrealizować trzy lata temu. Wówczas moje dzieciaki miały dokładnie 3,5 i 5 lat. Całą wycieczkę zorganizowaliśmy sobie sami, rezerwując przelot i nocleg w domu przez Internet. Disneyland Resort Paris to kompleks położony na przedmieściach Paryża. Znajdują się tam dwa parki, z czego ten drugi to Walt Disney Studios, hotele i wioska Disneya z campingiem.


Zarezerwowaliśmy noclegi w jednym z hoteli disnejowskich. To było bardzo komfortowe rozwiązanie, gdyż po wyjściu z samolotu na lotnisku Charles de Gaulle wystarczyło przesiąść się na autokar, który rozwoził gości do hoteli. Z każdego hotelu do parków rozrywki gości dowoziły bezpłatne autobusy jeżdżące z dużą częstotliwością.

Hotel Magic Circus
Każdy z hoteli ma inną stylizację, zawsze jest ona niezwykle bajeczna. My sprawdziliśmy hotel Magic Circus. Bardzo ładne, przestronne pokoje z łazienką, czyste i zadbane, w cenie z olbrzymim, europejskim śniadaniem, czyli dla każdego (Polaka czy Anglika, Francuza czy Niemca itd.) coś dobrego. Dzieciaki zachwycone, rodzice wcale nie mniej. Smile Bilety do parku odbiera się w recepcji hotelu, o ile dobrze pamiętam z racji rezerwacji noclegu właśnie w miejscu należącym do kompleksu bilety te są w atrakcyjnej cenie.


Wiem, powiecie pewnie, że wejście do parku jest bardzo drogie (koszt dla jednej dorosłej osoby około 200-250zł). Przeliczając je na polskie pieniądze i nasze warunki z pewnością tak. Patrząc jednak na to, ile wrażeń, emocji można tam przeżyć, z ilu atrakcji dowoli skorzystać oraz, że można tam przebywać od samego rana aż do późnych godzin wieczornych zamknięcia parku, to nijak nie da się tego przeliczyć na pieniądze. Przypomina mi się zaraz jak w pewne wakacje w jednym z nadmorskich miasteczek w Polsce zabrałam dzieci do „wesołego miasteczka” i za 5 minut przejażdżki na kole młyńskim za dwie dorosłe osoby i dwoje dzieci zapłaciłam 40 zł!!! Jestem wielką fanką kraju, w którym mieszkam, uwielbiam po nim podróżować, bo jest piękny, ale takiej atrakcji jak park rozrywki z prawdziwego zdarzenia niestety pewnie jeszcze długo u nas nie będzie. A Michael Jackson miał przecież plany…. Smile


Jeśli możemy korzystajmy więc z tych dobrodziejstw póki co za granicą.


Jak wspomniałam wchodząc do takiego parku cała nasza rzeczywistość zostaje za jego drzwiami. Zapraszam Was do galerii zdjęć, nieco chaotycznej, bo „pozbieranej” z trzech dni o różnej aurze pogodowej.


Park wita kolorową ulicą małego miasteczka utrzymaną wydaje mi się stylu wiktoriańskim. Wszystko dopracowane jest w najmniejszych szczegółach. To tam odbywają się bajeczne parady.

Disneyland

Park Disneya

Disneyland

Disneyland

Parada

Parada

Parada

Parada

Parada

Parada

W dalszej części można odwiedzić coś dla małych i dużych chłopców, czyli samoloty i auta..

Park Disneya

Park Disneya
Dziki Zachód (czyli coś absolutnie dla mnie!)..

StrzelnicaDziki ZachódDziki Zachód

Dziki Zachód Dom StrachówDom StrachówDom Strachówkrainę przygody…

Park DisneyaPark DisneyaPark DisneyaPark DisneyaPark Disneyai krainę fantazji z Zamkiem Śpiącej Królewny, czyli coś dla małych (i dużych Wink) księżniczek.

Zamek Śpiącej Królewny

Zamek Śpiacej Królewny

DisneylandDisneylandDisneylandDisneylandDisneylandDisneylandDisneylandDisneylandDisneylandDisneylandDisneylandDisneylandPadało, a my widzieliśmy takie widoki!Smile

DisneylandByła także i księżniczka Tiana...

DisneylandPamiatkowe zdjęcie z Myszką Miki obowiązkowe!

DisneylandDisneylandDisneyland

I jeszcze Zamek Śpiącej Królewny..

Zamek Śpiącej Królewny

I jeszcze Zamek Śpiącej Królewny...

Zamek Śpiącej Królewny

I jeszcze Zamek Śpiącej Królewny...

Zamek Śpiącej Królewny

W tym parku szczególnie urzekł mnie widok dużych, ba! ogromnych rodzin. Rodziny 2+3, 2+4 to był standard. Były one z różnych krajów, także z Polski. Zadowoleni, uśmiechnięci, tulący się do siebie, nienarzekający. Pamiętam, że pomyślałam sobie wtedy o tym, by i moja rodzina była większa. Nie było wtedy dla mnie ważne, czy będzie mnie na nią stać czy nie. Po prostu chciałam mieć więcej dzieci. To jeszcze jedna zaleta takiego parku! Podczas gdy (z tego co wiem ze słyszenia i z tego co widziałam podczas jednej z takich podróży) na zorganizowanych wakacjach przez biura podróży do miejsc najbardziej modnych w ostatnich sezonach rodzice szukają animatorów zabaw dla swoich dzieci i nie spędzają tego cennego czasu razem, to w tym parku dla wszystkich te chwile są bardzo szczęśliwym, wspólnie spędzonym czasem. My nie czuliśmy zmęczenia sobą, chcieliśmy być razem, przeżywać te radosne emocje wspólnie. I o to chodzi! Disneyland to świetny "animator" dla całej rodziny! 

Płakaliśmy, kiedy opuszczaliśmy park.

Disneyland
Disneyland i marzenia o nim, kiedyś tak odległe, okazały się możliwe do spełniania, osiągalne. Uwierzcie i spróbujcie. Smile


Po trzech dniach spędzonych w parku pociągiem udaliśmy się do Paryża. Właściwie nie wspomniałam Wam jak nam minął lot i jak się do niego przygotowałam jako że był to pierwszy lot moich wówczas 3,5 i 5 – letnich dzieci. Lot minął bardzo dobrze, a to co było dla mnie najważniejsze by zabrać to kredki, kolorowanki i lizaki, by nie bolały uszy. Smile

Lot do Paryża


3 dni w Paryżu z dzieciakami


Ogrody Luksemburskie, Katedra Notre Dame, przejażdżka piętrowym autobusem po głównych paryskich atrakcjach, Montmartre z Bazyliką Sacré-Coeur i placem du Tertre, Wieża Eiffla, Ogród Tuileries, Luwr, a właściwie plac przed Luwrem, Ogrody Luksemburskie.


Jak zwiedzać Paryż z dziećmi? Radzę specjalnie wiele nie planować tylko cieszyć się smakowaniem miasta na tyle, na ile siły małych nóg pozwolą. Nie martwcie się, bo z pewnością pozwolą na wiele. Nie nastawiajcie się na długie zwiedzanie muzeów, kościołów czy innych zabytków. Spiszcie na kartce co chcielibyście zobaczyć, następnie oznaczcie co jest ważniejsze, a co mniej, zabierzcie mapę, papierowe przewodniki, wodę, kanapki, ubranie na zmianę, dodatkowe swetry, płaszcze przeciwdeszczowe i ruszajcie z samego rana przed siebie.

Zwiedzanie zabytków warto przeplatać atrakcjami dla dzieci, najlepiej takimi, które dały by im możliwość swobodnej zabawy, wybiegania się. A to można zrobić w wielu pięknych ogrodach, które stanowią niebywałą atrakcję także dla dorosłych. Znajdują się w nich też place zabaw (uwaga! są bardzo dobrze zadbane, ogrodzone, ale niestety płatne!). Pomiędzy spacerowaniem w ogrodach warto też skorzystać z przejażdżki piętrowym autobusem i z góry obejrzeć np. Pola Elizejskie czy Łuk Triumfalny. Pokonując paryskie szlaki można na nich spotkać także piękne karuzele. To także miła chwila odpoczynku z dziećmi w trakcie zwiedzania. Inną chwilą odpoczynku, a jednocześnie ogromną atrakcją! jest przemieszczanie się metrem.


Naszą bazą wypadową (miejscem noclegu) była Dzielnica Łacińska. To dzielnica studentów, szkół i uniwersytetów skupionych wokół słynnej Sorbony. Przemiła, z licznymi kafejkami i restauracjami ze smakowitym jedzeniem.


Pierwszy dzień


Pierwszego dnia, tuż po podróży pociągiem z Disneylandu i zakwaterowaniu się w hotelu udaliśmy się do Ogrodów Luksemburskich. To jeden z najstarszych parków w Paryżu. Zaprojektowany w tradycyjnym francuskim stylu, pełen idealnie równych rzędów drzew i innych roślin zachwyca i małych i dużych. Znacie może książkę o przygodach pewnej dziewczynki o imieniu Martynka? My znamy. Gdy czytałyśmy tę bajkę wiele razy zwracałyśmy uwagę na park, w którym dzieci puszczały na wodzie małe żaglówki. Chciałyśmy taki odwiedzić i… udało się. Smile

Ogrody LuksemburskieOgrody LuksemburskiePonad drzewami, setkami krzeseł do wypoczynku dostojnie prezentuje się Pałac Luksemburski, który został wzniesiony dla Marii Medycejskiej. Czy wiecie, że w czasie rewolucji rezydencja ta została przekształcona w więzienie, a w czasie II wojny światowej urządzono w niej sztab generalny dla niemieckich okupantów?

Pałac Luksemburski

Ogrody Luksemburskie

Znacie to zdjęcie?

Ogrody Luksemburskie

Ogrody Luksemburskie

Z ogrodów ulicami Paryża udałyśmy się do Katedry Notre Dame.Pamiętam jak po drodze oprócz ekskluzywnych sklepów, ciekawych zabytków architektury mijaliśmy także stragany z używanymi płytami winylowymi, robótkami ręcznymi i książkami. Można tam było wynaleźć prawdziwe skarby. 

W drodze do Notre Dame

W drodze do Notre Dame

W drodze do Notre Dame

Na moście zakochanych

Jeszcze przed wyjazdem opowiadaliśmy dzieciom legendę o sympatycznym Quasimodo i rozgadanych gargulcach. Katedra zrobiła na dziewczynkach ogromne wrażenie. Najbardziej zapamiętały przepiękną rozetę i pewnego gorliwie modlącego się człowieka, który wyglądał na bardzo bardzo nieszczęśliwego. Ja też często mam przed oczami ten obrazek. To skłoniło nas do rozmowy o tym co jest ważne w życiu.

Katedra Notre Dame

Rozeta w katedrze Notre Dame

Na koniec dnia każdy poczuł się zmęczony. Urządziliśmy sobie przejażdżkę wspomnianym autobusem. Dzięki temu zaliczyliśmy już pierwsze widoki na wieżę Eiffla, Pola Elizejskie i Łuk Triumfalny Smile.

Przejażdżka autobusem
Po kolacji do późnego wieczora włóczyliśmy się po Dzielnicy Łacińskiej.


Drugi dzień


Metrem udaliśmy się na wzgórze Montmartre,
by wspiąć się słynnymi schodami ,często umieszczanymi na pocztówkach, do Bazyliki Sacré-Coeur, czyli Bazyliki Najświętszego Serca, niezwykłej świątyni, która swym wyglądem przypomina raczej meczet niż świątynię katolicką….

Na MontamrtreBazylika Najświętszego SercaBazylika Najświętszego Serca
by spojrzeć na zapierającą dech w piersiach panoramę (tam dzieci bardziej zachwycone były gołębiami na schodach przed świątynią Smile)…

Panorama Paryżaby udać się na plac du Tertre, by poczuć zapach farb, popatrzeć na magiczne kolory na płótnach i artystów przy pracy i w końcu by napić się herbaty, a także coś przekąsić. Tam tez skusiliśmy sie na sportretowanie naszych dziewczynek za pomocą papieru i ...nożyczek. :-)

MontmartreBardzo podobała się nam ta kamienica.

Ladna prawda?
Przyszedł czas na wieżę Eiffla.

Wieża Eiffla

 

Postanowiliśmy się na nią wspiąć! Absolutnie! Przy samej wieży była cudna karuzela. Dzieciaki oszalały, przejechaliśmy się wszyscy.

Karuzela
Ruszyliśmy na wieżę. Na dole były długie kolejki. Okazało się , że te najdłuższe są do wind, do wejścia schodami stoi zaledwie 20 może 30 chętnych. Nie zastanawialiśmy się, w końcu mieszkając na 4 piętrze zaprawieni z nas piechurzy. Wspinaczka na pierwszy taras (57 m) wcale nie była męcząca. Na drugi taras (115 m) także weszliśmy bez większych problemów. Widoki piękne! Dzieciaki były tak podekscytowane, że wręcz biegły po schodach. Na trzeci taras (276 m) można było tylko wjechać windą. Kolejka jednak była tak długa, a dzieci już trochę marudzące, że postanowiliśmy sobie to odpuścić. I tak byłam z nich dumna, że tak wiele dokonały.

Wieża EifflaWidok z góryWidok z góry
Widokami i samym faktem bycia w tym miejscu ogromnie się cieszyliśmy. Dużym zaskoczeniem była dla nas ilość mieszczących się tam kawiarni i sklepów. Smile


Po zejściu z wieży jeszcze raz przejechaliśmy się na karuzeli, a potem odpoczywaliśmy na Polach Marsowych.

Karuzela

Wracając w stronę Dzielnicy Łacińskiej mijaliśmy wieżę między budynkami. Czułam sie jak w bajce o Guliwerze. Oczywiście wieża była Guliwerem, a ja tym małym człowieczkiem. :-)

Wieża Eiffla

I znów po kolacji do późnego wieczora włóczyliśmy się ze śpiącymi dziećmi na barana po Dzielnicy Łacińskiej.A na kolację były...ślimaki.Wink

Ślimaki

Dzień Trzeci

 

Jak wspaniale zacząć z dzieciakami dzień w Paryżu? Oczywiście od ogrodów. A ponieważ bardzo chcieliśmy odwiedzić Luwr, wejść choć na chwilę (choć tak się właściwie nie da!), by choć trochę poobcować ze sztuką przez wielkie S i podyskutować o tym czy Mona Lisa się uśmiecha, czy może jej wyraz twarzy oznacza coś zupełnie innego, to tym razem padło na ogrody Tuileries. To park ciągnący się wzdłuż brzegów Sekwany. Widać z niego m.in. Luwr i Wieżę Eiffla.

OgrodyOgrodyW ogrodachW ogrodachW ogrodachW ogrodachDzieciaki na dzień dobry wyszalały się, wybiegały w zielonych labiryntach. Gdy już im się zabawa znudziła postanowiliśmy czym prędzej ruszyć do Luwru. Ruszyliśmy więc i… pocałowaliśmy klamkę. Nie doczytaliśmy, że Luwr we wtorki jest zamknięty, a to był właśnie ten dzień. Widać jeszcze to nie był czas na takie odwiedziny. Mona Lisa musiała poczekać. Cóż, będziemy musieli tu koniecznie jeszcze wrócić – pomyślałam. Na pocieszenie opowiedziałam dziewczynkom historię jakoby to w 1911 r. pewien były kustosz muzeum Vincenzo Perugia dokonał zuchwałej kradzieży dzieła. A że miał problem z jego sprzedażą ukrył go pod swoim łóżkiem we Florencji. Zgubę znaleziono dopiero po dwóch latach. Mona Lisę szczęśliwie sprowadzono z powrotem do Luwru.

Luwr LuwrLuwr
By popatrzeć trochę na piękne przedmioty wybraliśmy się do sklepów z antykami (takich, których w życiu nie marzyło mi się nawet zobaczyć) i buszowaliśmy z dobrą godzinę.

Takie sobie wesołe zdjęcieZostało nam jeszcze trochę dnia, a dzień był słoneczny, miły. Uznaliśmy że słodkie „nicnierobienie” dobrze nam wszystkim zrobi. Zjedliśmy obiad i wróciliśmy do Ogrodów Luksemburskich, od których rozpoczęliśmy nasza paryską podróż. Poodpoczywaliśmy, pobujaliśmy się na płatnych huśtawkach, zrobiliśmy serię pamiątkowych zdjęć do albumu rodzinnego i poprzyglądaliśmy się grze w bule. Wspaniale!

Plac zabaw

Gra w bule

Żal było wracać do domu! Teraz często wracamy myślami do tego wyjazdu. Wam również takiego życzę. Smile

 

 

 

Komentarze:
Dodaj swój komentarz
Nick / Imię
Treść komentarza
Przepisz kod z obrazka:
Dodany przez: Frajda nad morzem
Data dodania: 2017-04-23
Ewelino - przy niektórych atrakcjach wzrost jest bardzo ważny. Każde dziecko musi stanąć przy miarce w tym stroju, w którym chce wejść na kolejkę. Pracownik decyduje czy może wejść dziecko czy nie. Jeśli jest odpowiedni wzrost to dziecko zostanie wpuszczone na kolejkę. Z atrakcji można korzystać w różny sposób. Kolejki są zazwyczaj długie. Jeśli planujecie jeden dzień w Parku, to nie warto dwa razy stać w jednej kolejce do tej samej atrakcji. Proponuję stać w kolejce razem. Jeśli wsiada się do wagonika tylko we dwie osoby, możesz do jednego wejść z córką, do drugiego mąż wejdzie sam.Albo odwrotnie. Często do wagoników, filiżanek, pontonów, samochodzików i innych atrakcji wsiada się w kilka osób, więc tu nie ma problemu. Jest tak duża różnorodność atrakcji, że jest w czym wybierać. Udanej podróży. :-)
Dodany przez: Ewelina
Data dodania: 2017-03-02
Fajny opis zwłaszcza , że z dziecmi , a my rowniez wybieramy sie z 5.5 letnia corka i mam pytania czy oni tak dokladnie patrza na wzrost ? Jesli np dziecko w butach typu trampki czy sandalki ma 1,2m lub bez obuwia 1,19m to moga zwrocic na to uwage i nie wpuscic? I drugie jak ja chce wejsc na szybka kolejke i pozniej mąż to musimy stac dwa razy w kolejce, Zeby sie wymienic w opiece nad córka? Bede wdzieczna za odpowiedzi :)
Dodany przez: alicja
Data dodania: 2016-10-24
Uwielbiam Paryż, a moje dzieci Disneyland. Staramy się tam często wracać, więc musze polować na tańsze bilety. Najczęsciej kupuję na stronie Parkamnii, bo mają promocje;-)
Dodany przez: Maszyna do szycia
Data dodania: 2015-02-21
Paryż...Moje ulubione miasto.
Dodany przez: lileczka_4
Data dodania: 2014-05-25

Cudowna podróż. Pięknie opisana. Pozdrawiam