Podróż za 2 uśmiechy

Na weekendową nudę dobre Muzeum Wisły i Fabryka Sztuk w Tczewie

Na weekendową nudę dobre Muzeum Wisły i Fabryka Sztuk w Tczewie
Tczew

I jak? Śledzik zjedzony? Ależ ten karnawał szybko minął, choć w tym roku i tak był bardzo długi. Nie ma jednak co się martwić. Wiosna tuż tuż. Czas na dobre zacząć wycieczkowanie. Ja niestety tydzień temu skręciłam kostkę, więc na jakiś czas muszę odpuścić wojaże, zarówno te po Trójmieście jak i te dalsze. Wam jednak chciałabym zaproponować na weekend bardzo miły, jednodniowy wypad do Tczewa, a dokładnie do Muzeum Wisły i Fabryki Sztuk. Taką ciekawą wycieczkę odbyłam w listopadzie z moją rodziną i rodziną koleżanki. Smile Zapraszam na relację.


Skład osobowy: 4 osoby dorosłe, 5 dzieci w wieku od 2 do 7,5 lat oraz 10-miesięczne niemowlę, dwa auta.
Bagaż: podręczny zawierający obowiązkową wyprawkę dla 7,5 i 6-latki (kanapki, woda mineralna, gorzka czekolada) oraz dla 10- miesięcznego niemowlęcia (pieluchy, podkład do przewijania, butelka z wodą, obiadek, kaszka, mleko, zestaw ubranek na przebranie, kocyk, wózek, ewentualnie smoczek).
Pogoda: typowo listopadowa, szczęśliwie bez deszczu.
Pogoda ducha: Frajdowa, czyli uśmiech od ucha do ucha!
Wyjazd: godzina 12.00, stacja benzynowa Pod Żaglami w okolicy Gdyni Dąbrowa.
Przyjazd na miejsce: około godziny 13.00.


Wycieczkę zaczęliśmy od rozkoszowania się czekoladkami, by humory nie zechciały nas przypadkiem opuścić w ten listopadowy dzień. Na miejsce, czyli pod budynek Muzeum Wisły przy ulicy 30 stycznia 4 zajechaliśmy około godziny 13.00. I zaczęliśmy zwiedzanie.


Aby dzieciaki zapamiętały jak najwięcej z tej wycieczki przygotowałam się troszkę, by co nieco im poopowiadać. Już w trakcie podróży autem rozmawialiśmy o tym co to jest Wisła, skąd i dokąd płynie, jaka jest długa, przez jakie miasta przepływa. Z pewnością w muzeum dzieciaki zasypią Was pytaniami typu: co to? gdzie? dlaczego? jaki? itd. Dlatego też dodatkowo polecam Wam, abyście przygotowali sobie trochę informacji o tym czym jest port, co oznacza spławianie towaru, co to jest flisak i spichlerz. To wystarczy na dobry start. Jeśli będziecie mieć trochę więcej czasu warto jeszcze poczytać trochę o historii portu w Gdańsku, bo przecież właśnie to miasto odrywało ogromną rolę w spławie wiślanym. Kilka informacji znajdziecie np. TU albo TU

Będąc tak przygotowanym dużo łatwiej wytłumaczycie dzieciakom jak to z tą Wisłą naprawdę było i jest, co sprawi, że czas który tam spędzicie będzie dużo przyjemniejszy i efektywniejszy. Jeśli nie zdążycie się jednak wyedukować, nie martwcie się. Wszędzie są podpowiedzi i coś na szybko można zaimprowizować.


Zanim weszliśmy do muzeum naszą uwagę przykuły dwie tablice. Okazało się, że sam budynek ma bardzo ciekawą historię. Był obozem przejściowym.

Budynek Muzeum Wisły


W środku dzieciaki zaciekawiła najbardziej ogromna łódź, wielka skrzynia z zapasami flisaków oraz małe domki jak dla lalek, tyle tylko, że były to magazyny między innymi na zboże, czyli wspomniane przeze mnie wyżej spichlerze. Jeśli jesteście z Gdańska lub okolic zapytajcie swoje dzieci czy wiedzą, gdzie w ich mieście znajdują się takie właśnie budynki. Smile

Muzeum WisłyMuzeum Wisły

Muzeum Wisły

Muzeum WsiłyMuzeum WisłyMuzeum Wisły
W muzeum oprócz wystawy stałej znajdują się też wystawy czasowe. Nas bardzo zaciekawiła wystawa zatytułowana „Szkoła Morska w Tczewie 1920-1930. Kolebka kadr Polskiej Marynarki Handlowej” dotycząca historii Szkoły Morskiej w Tczewie. Ilu z Was wie, że obecna Akademia Morska w Gdyni miała swoje początki w 1920 roku właśnie w Tczewie? A pierwszym statkiem szkoleniowym był żaglowiec Lwów? Ja też niedawno się o tym dowiedziałam. Smile Wystawę można oglądać jeszcze do końca 2014 roku.

Statek Lwów

Muzeum Wisły, jedno z oddziałów Narodowego (do niedawna jeszcze Centralnego) Muzeum Morskiego w Gdańsku, całkiem przypadło nam do gustu. Po muzeum można poruszać się z wózkiem dziecięcym, są windy.
Wszelkie informacje o biletach, godzinach otwarcia muzeum znajdziecie TU

Niespodzianką okazała się dla nas Fabryka Sztuk w Tczewie, znajdująca się w tym samym miejscu, również przy ulicy 30 stycznia 4. O jej istnieniu nikt z nas Frajdowiczów-wycieczkowiczów nie miał pojęcia. Jakież to było miłe zaskoczenie. Było co oglądać. Mieliśmy okazję zobaczyć wystawę „Tczew pod okupacją hitlerowską”. Dla dzieci jednak najciekawsza była niezwykle barwna wystawa zatytułowana Z Forsterami i Cookiem na kraniec świata przedstawiająca historię wielkich Polaków podróżników: Jana Reinholda i Jerzego Adama Forsterów towarzyszących w podróży dookoła świata Kapitanowi Cookowi. Było naprawdę niezwykle kolorowo, bajecznie, cudnie! A na koniec żegnała nas do kolorowego kompletu kolorowa papuga.

Tczew pod okupacją hitlerowską

Drzwi do wystawy o podróżnikach

Wystawa o podróżnikach

Wystawa o podróżnikach

Wystawa o podróżnikach

Jako pamiątkę zabraliśmy ze sobą taką mini mini książeczkę, by już zawsze wiedzieć kim był słynny Kapitan i towarzysze jego wypraw. A wyciagnelismy ją z paszczy jednej z masek, musicie jej dobrze poszukać.

Mini książeczka wielkości zapałki

Nie mogło zabrakną też wpisu do księgi pamiątkowej.

Wpis do księgi pamiątkowej


Spędziliśmy tam dobre 1,5 godziny, a może i więcej. Dzieciaki zgłodniały, trzeba było poszukać miejsca, by je nakarmić. Zanim jednak udaliśmy się do restauracji, mogliśmy nacieszyć oko nazwałabym to miniaturami tczewskich mostów znajdującymi się na zewnątrz budynku. Ciekawe informacje i zdjęcia spodobały się tym razem najbardziej dorosłym.

Tczewskie mosty

Tczewskie mosty

Informacje o godzinach otwarcia Fabryki Sztuk znajdziecie TU.

Przemieściliśmy się autem w okolice Rynku w Tczewie.

Rynek w Tczewie

Po krótkim spacerze trafiliśmy do pewnej pizzerii. Miejsce okazało się niezwykle przyjemne i choć 8 osobową ekipą +niemowlę zajęliśmy prawie cały lokal, a po naszym zamówieniu szyby zaparowały tak, że nic nie było widać za oknem to było nam tam tak miło, wygodnie i smakowicie, że wcale nie chcieliśmy opuszczać tego miejsca. Zjedliśmy pizzę, zupę i pyszne pierogi domowej roboty podobno wg receptury pewnej młodej, zdolnej studentki. A do tego była tam bardzo uśmiechnięta obsługa! Acha, drogie Mamy! Tam przewijaka nie ma, ani nawet toalety, więc trzeba było się trochę nagimnastykować. Ale dla chcącego nic trudnego! Pizzeria Parasolka. Polecamy!

Pizzeria ParasolkaPizzeria Parasolka
Samego Tczewa zobaczyliśmy niewiele. Wydaje się być ciekawym miastem, więc wszystko przed nami. Z pewnością się tam jeszcze wybierzemy.


Wycieczkę do Muzeum Wisły uważam za bardzo udaną. Zadowoleni, uśmiechnięci około godziny 18.00 udaliśmy się w drogę powrotną do domu. Ja po raz kolejny utwierdziałam się w przekonaniu, że Polska to piękny kraj.


Polecam!

 

 

Komentarze:
Dodaj swój komentarz
Nick / Imię
Treść komentarza
Przepisz kod z obrazka:
Dodany przez: Koeln
Data dodania: 2017-01-15
ladne jest Pomorze i cieszy mnie to, ze wycieczka sie udala, pozdrawiam z Kolonii