Podróż za 2 uśmiechy
WIEDEŃ Z DZIECKIEM W 7 ODSŁONACH - CZ. IV
napisano: 25 lutego 2017
kategoria: Jadę w świat
WIEDEŃ Z DZIECKIEM W 7 ODSŁONACH - CZ. IV
    Mnnniam! Słodko się zrobiło. Oj słodko! Tłusty Czwartek, ostatnia sobota karnawału. Szaleństwo! A ja postanowiłam na dokładkę narobić Wam smaku na …. wiedeńską słodką rozkosz. Bo tak się składa, że wiedeńczycy chyba jak nikt inny na świecie kochają kawiarnie. A jeśli kawiarnie, to i przepyszną kawę i ciasta.    Już w drodze, przeglądając przewodniki, wertując kartka po kartce ciekawe książki poświęcone Austrii, wiedzieliśmy, że kawiarnie są w Wiedniu ważne tak samo jak to całe zamieszanie z Habsburgami czy Mozartem. Pewien wiedeński poeta, Peter Altenberg napisał kiedyś takie słowa:   Masz zmartwienie, takie czy inne? Do kawiarni! Nie przyszła na spotkanie i powód cię nie przekonuje? Do kawiarni! Masz znoszone buty? Kawiarnia! Zarabiasz czterysta koron, a wydajesz pięćset? Kawiarnia! (fragment wiersza Kaffeehaus).   Zdaje się, ża kawiarnia to lek na całe zło. I cóż się dziwić. Kto ich nie kocha! Kawiarnie można spotkać w całej Austrii, ale to przede wszystkim wiedeńska instytucja - przeczytaliśmy. Podobno powstanie pierwszej kawiarni w Wiedniu przypisuje się Polakowi.  Miało to miejsce krótko po oblężeniu miasta w 1683 roku. Turcy, ucie...
WIEDEŃ Z DZIECKIEM W 7 ODSŁONACH - CZ. III
napisano: 31 stycznia 2017
kategoria: Jadę w świat
WIEDEŃ Z DZIECKIEM W 7 ODSŁONACH - CZ. III
Siedzę i ryczę. I nie mogę zrozumieć, dlaczego tak późno obejrzałam film Miloša Formana Amadeusz. Arcydzieło. Ryczę tak, jak płakał scenarzysta filmu, Peter Shaffer, w jedynym drewnianym budynku opery zachowanej w Europie Środkowej, w Pradze, w którym kręcone były sceny z operą Don Giovani, gdy dowiedział się, że to właśnie dokładnie w tym miejscu sam Mozart dyrygował orkiestrą podczas premiery Don Giovanniego. To wywołało uczucie pokory i szacunku dla tego miejsca. Tam jakby unosił się duch kompozytora - mówili aktorzy. To tak jak z naszą podróżą do Wiednia. W drodze do miasta czytaliśmy głównie o twórczości Straussów, o słynnych wiedeńskich balach, o walcu Nad pięknym, modrym Dunajem, ale na miejscu  mieliśmy wciąż wrażenie, że to właśnie duch samego Amadeusza unosi się gdzieś nad nami. Twórcy filmu wyznali także, że muzyka stała się trzecim bohaterem filmu, zaraz obok Mozarta i Salieriego. I tu znów sytuacja miała się tak jak podczas naszej podróży do Wiednia. Do miasta jechałam zakochana w Straussach, a już w samym mieście rozkochałam się w Mozarcie. Nie tylko ja. Mąż i dzieci też. Był z nami wszędzie, podczas całej reszty naszych wak...
WIEDEŃ Z DZIECKIEM W 7 ODSŁONACH - CZ. II
napisano: 06 grudnia 2016
kategoria: Jadę w świat
WIEDEŃ Z DZIECKIEM W 7 ODSŁONACH - CZ. II
    Wiedeń. Sisi, Mozart, Habsburgowie. Piękno, elegancja, niezwykłe muzea, muzyka, pyszna kawa i wspaniałe kawiarnie. Takie mamy pierwsze skojarzenia. Miasto idealne na kilkudniowy wypad z dziećmi, nawet tymi najmłodszymi. Zapowiadam jednak, że tytuł może być mylący, bo Wiedeń z dzieckiem wcale nie oznacza, że wędrowaliśmy tylko i wyłącznie po okolicznych placach zabaw. Wręcz przeciwnie. Zresztą sami się przekonajcie. Zapraszam do lektury.   Po pierwszej odsłonie pod hasłem KILKA PRAKTYCZNYCH PORAD zapraszam Was na kolejną część wiedeńskiej przygody.   ODSŁONA DRUGA: ŚLADAMI HABSBURGÓW   To był nasz główny cel. Zwiedzić Wiedeń śladami wielkich panujących. Rozkochani w Sisi i Franciszku Józefie marzyliśmy, by zobaczyć pałace, komnaty, ogrody. Wszystko po to, by obraz jaki mieliśmy w głowach skonfrontować z rzeczywistością. Szybko przekonaliśmy się, że ta była nieco odmienna od tego o czym do tej pory wiedzieliśmy, czy może bardziej wyobrażaliśmy. Przekonywać się o tym zaczęliśmy już czytając biografię Cesarzowej Elżbiety w drodze do miasta. Czytaj TU i TU. Ale Wiedeń to nie tylko Sisi i Franciszek Józef. To Maria Teresa, jej syn Józef II  ...
WIEDEŃ Z DZIECKIEM W 7 ODSŁONACH - CZ. I
napisano: 01 grudnia 2016
kategoria: Jadę w świat
WIEDEŃ Z DZIECKIEM W 7 ODSŁONACH - CZ. I
    Wiedeń. Sisi, Mozart, Habsburgowie. Piękno, elegancja, niezwykłe muzea, muzyka, pyszna kawa i wspaniałe kawiarnie. Takie mamy pierwsze skojarzenia. Miasto idealne na kilkudniowy wypad z dziećmi, nawet tymi najmłodszymi. Zapowiadam jednak, że tytuł może być mylący, bo Wiedeń z dzieckiem wcale nie oznacza, że wędrowaliśmy tylko i wyłącznie po okolicznych placach zabaw. Wręcz przeciwnie. Zresztą sami się przekonajcie. Zapraszam do lektury.   Wpis okazał się być baaardzo długi, dlatego postanowiłam go podzielić na kolejne odsłony. Oto pierwsza z nich:   ODSŁONA PIERWSZA - KILKA PRAKTYCZNYCH PORAD   DOBRZE SIĘ PRZYGOTUJ   W Wiedniu spędziliśmy w sierpniu 2015 roku całą naszą piątką (Mama, Tata i dzieciaki w wieku 9,  8 i 2,5 roku) cztery dni. Z pewnością za krótko, by dobrze poznać miasto, na tyle jednak długo, by się w nim rozkochać na dobre, a potem marzyć, by tam jeszcze wrócić.  Każdy nasz wiedeński dzień przeżywaliśmy bardzo intensywnie. Zupełnie niechcący pobiliśmy także nasz rekord dziennego wędrowania. To 13 godzin na nogach. Nawet nie wiem, jak udało się nam tego dokonać. Tak jednak faktycznie było. Nie pamiętam też nawet, by którekolwie...
MÓJ ZŁOTY SPOSÓB NA UDANE WAKACJE W PORTUGALII
napisano: 07 sierpnia 2016
kategoria: Jadę w świat
MÓJ ZŁOTY SPOSÓB NA UDANE WAKACJE W PORTUGALII
      Mój złoty sposób na udane wakacje w Portugalii, Austrii, Francji, Ameryce, Świnoujściu i gdziekolwiek tylko pomyślicie to        WYŁĄCZYĆ TELEFON    Właściwie to nie do końca prawda. Używam go, by bliskim napisać sms: Jesteśmy zdrowi i cali, ściskamy Was mocno i by czasem zrobić zdjęcie.   Zatem mój złoty sposób na udane wakacje to   WYJŚĆ W OFFLINE     No może też nie do końca. Internet przydaje się czasem, by sprawdzić miejsca warte odwiedzenia czy mapę, gdy papierowy przewodnik nie wystarcza. Albo zarezerwować hotel.    Dobrze jednak pozostawić w domu całą resztę: portale społecznościowe, maile, plotki, nowinki ze świata, w szczególności te mało pozytywne, pracę. Przetrenowałam to podczas ostatnich wakacji. Spędziłam bez telefonu, internetu prawie 3 tygodnie. Prawdziwie wypoczęłam.   Gdy rozmawiałam o tym z koleżanką powiedziała do mnie: Jak ja Ci zazdroszczę! Też o tym marzę.   Na co więc czekać? Wystarczy to zrobić. Nie da się? Da. Przecież my nic nie musimy. Jedynie możemy. Szczególnie na urlopie. i zależy to tylko od nas.    Jako blogerka, szczegól...
SZWECJA - NIEMOWLAK, NAMIOT I PIPPI
napisano: 31 lipca 2016
kategoria: Jadę w świat
SZWECJA - NIEMOWLAK, NAMIOT I PIPPI
     Słowa wypowiedziane przez syna Astrid Lindgren brzmiące mniej więcej tak: „To nie była Mama, która mówiła Idźcie się bawić. To była Mama, która bawiła się z nami” po wizycie w centrum poświęconym autorce najpiękniejszych książek dla dzieci wciąż dźwięczą mi w uszach. Marzę, by kiedyś i moje dzieci tak powiedziały o mnie. Ale nie tylko to zapamiętałam z tygodniowej wyprawy do Szwecji. Jeszcze ujmującą niezwykłym pięknem i magią przyrodę, przeciekający namiot, łzy wzruszenia i nieopisaną radość w wiosce Bullerbyn oraz piosenkę Rolling Stonesów, która towarzyszyła przy pracy mężczyznom w Hucie Szkła w Kosta.     Na specjalne życzenie pewnej sympatycznej Frajdowiczki przygotowałam dla Was króciutki wpis o mojej wyprawie z rodziną do Szwecji. Niech będzie inspiracją dla tych, którzy nie mają jeszcze pomysłu na wakacje. W ciagu roku postaram się Wam napisać o moich spostrzeżeniach i wspomnieniach z tego kraju trochę więcej.    Lato, sierpień 2013 roku.    Mąż był po operacji kolana. Jeszcze w połowie lipca nie wiedzieliśmy co zrobić z dwutygodniowym urlopem w sierpniu. Wakacje last minut odpadały, chcieliś...
12345