Podróż za 2 uśmiechy

GDYNIA MOJEGO DZIECIŃSTWA

GDYNIA MOJEGO DZIECIŃSTWA
Gdynia

 

Właśnie minęła ważna data. 10 lutego były 90-te urodziny Gdyni. Fiu, fiu - jakby to powiedział (bo przecież mówił!) wróbelek Ćwirek. Wielkie święto dla miasta! Skoro mieszkam w Gdyni prawie od urodzenia i czuję się z nią mocno związana postanowiłam z tej okazji zrobić Gdyni i przy okazji mojej rodzinie prezent w postaci nietypowego spaceru po mieście. Zapraszam Was na relację.

 

Kilka lat temu usłyszałam w radiu wesołą audycję. Słuchacze dzwonili do stacji i opowiadali o swoich wyobrażeniach otaczającego ich świata z czasów kiedy byli dziećmi.  Nigdy nie zapomnę tego, co powiedział pewien mężczyzna: gdy był małym chłopcem wydawało mu się, że przy każdej sygnalizacji świetlnej pod ziemią siedzą ludzie i przełączają światło zielone na czerwone i odwrotnie. Szczerze się uśmiałam. Jako mała dziewczynka też miałam wiele takich „kosmicznych” myśli. Ciekawe jest to, że tak uważałam i wcale nie próbowałam tego zmieniać, w żaden sposób dociec, dopytać dorosłych jak jest naprawdę. 

 

Dlaczego ten spacer był nietypowy? Bo właśnie podczas tego spaceru pokazałam Smerfetkom i mężowi Gdynię z mojego dzieciństwa. Już dawno chciałam to zrobić. Chciałam pokazać dzieciom Gdynię taką, jaką pamiętam, gdy byłam zaledwie kilkuletnią dziewczynką. A dla takiej małej dziewczynki świat przedstawia się zupełnie inaczej niż dorosłym. Jest jak z bajki i wiele spraw, zdarzeń, przedmiotów czy innych elementów otaczającej rzeczywistości kojarzy się właśnie tylko z bajkami. Tak przynajmniej było w moim przypadku. 

 

Spacer miał taki być. Miała to być konfrontacja świata 5, 6 i 7 - latki ze światem rzeczywistym. A skoro miałam się wrócić myślami o 30 lat…dałam się ponieść emocjom. Zaczęłam od zamówienia balonów w kształcie cyfr 9 i 0, by zabrać je na wycieczkę. Jak szaleć to szaleć! I tu nagle podzieliła mi się rodzina. Na chętną do działania i tę mniej. Ta druga część uznała to za zbyt szalony pomysł i znacząco się mu sprzeciwiła, deklarując, że nawet balonów nie dotknie. Przez chwilę podcięło mi to skrzydła, ale…kochani są. Nie dość, że ostatecznie pojechali ze mną na ten spacer (bo w pierwszej chwili nawet i tego nie chcieli zrobić) to mocno zaczęli angażować się w cały ten mój pomysł, moje opowieści, zdjęcia, a gdy jeden z balonów nam odfrunął na ulicy Starowiejskiej z jakże wielkim poświęceniem ruszyli mu pędem na ratunek. Wiedziałam, że mogę na nich polegać. Miała być dobra zabawa i była. Cudownie! :-)

 

Zapakowałam prowiant, herbatę w termosie i choć pogoda nie sprzyjała spacerom wyjechaliśmy z Dąbrowy w stronę Pogórza (dzielnice Gdyni). 

 

Przystanek  Pomnik Ofiar Grudnia70

 

 Kiedy miałam 5, 6 i 7 lat mieszkałam z rodzicami na Pogórzu. Często mknąc autobusem ze Śródmieścia do domu mijałam ten pomnik. Może nie powinnam, ale powiem Wam, że nie bardzo wiedziałam co to jest. Nie pytając rodziców o wyjaśnienia długo myślałam, że to …głowa słonia. Tak po prostu. Nie chcąc, by moje dzieci tak kiedykolwiek pomyślały pojechałam tam z nimi, by wyjaśnić im czym jest ten pomnik i dlaczego tam stoi.  

 

Pomnik Ofiar Grudnia’70 (na placu przy ulicy Janka Wiśniewskiego) odsłonięto w 10 rocznicę „grudniowych wydarzeń” 1970 roku, dokładnie 17 grudnia 1980 roku. Przedstawia on kompozycję cyfr „1970” wspartych na poziomo ułożonym krzyżu, gdzie cyfra „7” ukazuje umierającego człowieka. Został zaprojektowany przez Stanisława Gieradę. Całość prac wykonano w ciągu 22 dni i nocy. Zaangażowało się w nie wiele zakładów pracy i osób - fachowców, stoczniowców i zwykłych ludzi.  Artysta nie uchylał się od najcięższych prac. Wszyscy mieli jeden wspólny cel. Pomimo przeszkód udało się. Uroczystość odsłonięcia i poświęcenia pomnika zgromadziła około 5 rano rzesze ludzi tak z Trójmiasta, jak i z całej Polski. 

Pomnik Ofiar Grudnia'70 

Przystanek 2 - Pogórze i pielgrzymka Jana Pawła II

 

Mam takie miłe wspomnienie z dzieciństwa. Był rok 1987, dokładnie 11 czerwca. To był dzień kiedy do Gdyni przyjechał Papież Jan Paweł II. Mieszkałam wtedy na Pogórzu. Pamiętam tłum ludzi schodzący z wielkiej skarpy, wędrujący do miejsca, gdzie miał przejeżdżać Papież. Zupełnie nie pamietam, w którym dokładnie miejscu schodziliśmy z tej skarpy, do jakiego miejsca wędrowaliśmy, jaką ulica przejeżdżał Papież, ale wiem, że go widziałam. I to było wspaniałe uczucie. Pokazałam więc dzieciom mniej więcej to miejsce skąd wyszliśmy na powitanie tego cudownego człowieka. 

 

Dlaczego skarpa? Bo to Pogórze Górne, czyli stara osada zbudowana „na górze”, czyli na kępie. Do Gdyni została ona przyłączona w 1970 roku. Przez setki lat była to wieś klasztorna należąca do żukowskich norbertanek. Po rozbiorach Polski Pogórze stało się wsią królewską. W 1789 znajdowało się w niej 11 domów. 79 lat później było juz 9 gospodarstw i 24 budynki mieszkalne. Pod koniec XIX wieku zamieszkiwało tu już 280 mieszkańców. W 1987 zamieszkiwałam tam także i ja oraz cała masa innych ludzi, którzy także pragnęli zobaczyć Jana Pawła II. Wszyscy przywitali go niezwykle serdecznie. Na Skwerze Kościuszki powstał ołtarz, gdzie Papież odprawił nabożeństwo liturgii słowa i wygłosił kazanie o Solidarności w imię przyszłości człowieka i ludzkości. Padły bardzo ważne słowa. Podobno po przeciwnej stronie placu pod Kamienną Górą widoczny był wielki napis JESUS CHRIST SUPERSTAR, czyli reklama wystawianego właśnie w Teatrze Muzycznym musicalu o tym tytule. Na pamiątkę tych wydarzeń, w miejscu gdzie stał ołtarz, 11 czerwca 1992 postawiono tablicę pamiątkową. Umocowano ją na głazie wydobytym z dna morskiego. 

Pogórze

Tablica upamiętniająca wizytę Papieża 

Przystanek 3 - Dworzec Kolejowy Gdynia Główna (Plac Konstytucji 1)

 

To miejsce zawsze dobrze mi się kojarzyło. Od najmłodszych lat. Mile wspominam rodzinne wyprawy pociągiem, a im dalej tym lepiej. Uśmiecham się na samą myśl o podróżach zwłaszcza tych odbytych z moim Tatą, który barwnie opowiadał mi o lasach, zwierzętach, drzewach, które tak szybko mijaliśmy za szybą. Dlatego też bardzo bliska jest mi piosenka Majki Jeżowskiej Jadę w świat

 

Budynek dworca kolejowego w Gdyni nie jest pierwszym, który tu powstał. Przed nim były dwa, a wszystkie jakże różne od siebie. Linia kolejowa w pobliżu Gdyni powstała juz w 1870 roku. Znacznie przyczyniła się do rozwoju wsi. W 1894 roku powstał pierwszy przystanek kolejowy. Był nim niewielki parterowy budynek z czerwonej cegły. Po odzyskaniu dostępu do morza przez Polskę postanowiono rozbudować stację. Wybrano projekt architekta warszawskiego Romualda Millera, przedstawiciela tak zwanego stylu dworskiego w Polsce. Powstał dworzec, którego sylwetka wywoływała dyskusje, ale ostatecznie został zaakceptowany przez mieszkańców. Mówiło się, że został zbudowany w stylu zakopiańskim. Spłonął pod koniec marca 1945 roku. Obecny gmach dworca został zaprojektowany przez profesora Politechniki Gdańskiej Wacława Tomaszewskiego, który był także jego budowniczym. W 2008 roku budynek został wpisany do rejestru zabytków. Został poddany modernizacji. Wybierając się w podróż warto udać się na dworzec troszkę wcześniej, by popodziwiać freski marynistyczne z 1957 roku oraz polichromię przedstawiającą obiekty astronomiczne autorstwa prof. Juliusza Stadnickiego. My robimy tak za każdym razem, gdy udajemy się w podróż pociągiem na Warmię. Żal nam tylko, że w jednej z najpiękniejszych sal, Sali Restauracyjnej, jest Mc’Donald. Ciekawostką jest też to, że dworzec kolei podmiejskiej SKM zbudowano na terenie dawnych kortów tenisowych. 

 Dworzec Gdynia GłównaDworzec Gdynia Główna

 

Przystanek 4 - Zespół Miejskich Hal Targowych (ul. Wójta Radtkego 38)

 

Nie mogłam nie zaprowadzić tam dzieci. Przyznam, że dziś prawie tam nie bywamy, ale kiedy byłam małą dziewczynką, a później nastolatką nader często odwiedzałam hale. Zresztą gdzie indziej można było kupić świetny „ciuszek”, jak nie tam albo na Świętojańskiej? Przecież tam się ubierała cała Gdynia. Przynajmniej tak było w latach 90-tych. Wzięłam więc dziewczyny pod pachę razem z balonami i przeszłyśmy przez sam środek hal, by mocno poczuć świat gdyńskiego handlu.

 

W mieście od samego początku był targ albo hala targowa. Mieściły się przy ulicy Starowiejskiej czy w rejonie ulicy Batorego. W latach 30-tych powstał pomysł, by zbudować nowoczesną halę. Wybudowano. Uroczyste otwarcie nastąpiło w listopadzie w 1937 roku. Podobno jeden z projektantów (było ich dwóch: Jerzy Müller i Stefan Reychman) miał powiedzieć, że powstająca w Gdyni hala będzie na miarę świątyni, a ludzie przy wejściu do niej będą klękali i żegnali się. To były lata 30-te. Powstała rzeczywiście imponująca budowla, a ja myślę, że ona imponuje do dziś i jest niezwykła, wyjątkowa. Konstrukcja nośna łukowej hali głównej składa się z dziewięciu stalowych wiązarów o wysokości 16,2m w kluczu i rozpiętości 33m. Uwagę przyciągają wielkie połacie okien. Piękna konstrukcja. W czasie II wojny światowej działały tu montownie samolotów. Zespół hal wpisany jest do rejestru zabytków. 

 Miejskie Hale Targowe

 

Przystanek 5 - Dom wiejski, tzw. Domek Abrahama (ul. Starowiejska 30)

 

Tyle razy ile spacerowałam z rodzicami jako mała dziewczynka ulicą Starowiejską, tyle razy myślałam, że ten mały domek z czerwonej cegły, który wyróżnia się na tle wszystkich innych wokoło wielkością, kolorem i właściwie wszystkim z pewnością musi należeć do …krasnoludków. Tak, tam mieszkają krasnoludki- myślałam sobie - taki jest malutki.  

 

Dlaczego dom należący do słynnej rodziny Skwierczów nazywany jest Domkiem Abrahama? Nazywany jest tak dlatego, że ostatnie lata swojego życia spędził w nim Antoni Abraham, nazywany przez gdynian i okoliczną ludność królem Kaszubów, królem kaszubskim. Tadeusz Bolduan (dziennikarz, publicysta, działacz kaszubski) pisał o nim, że nie był mężem stanu, nie dźwigał odpowiedzialności za los narodu, grupy regionalnej czy jakiejś partii. Poczuwał się do odpowiedzialności za innych z własnej nieprzymuszonej woli. Poczucie obowiązku (…) kazało mu tłumaczyć społeczeństwu kaszubskiemu, że odpowiedzialność za sprawę narodową na Kaszubach (…) spoczywa na wszystkich. Na ścianie frontowej domu znajduje się następujący napis: Na tym skrawku ziemi żywota dokonał Antoni Abraham 1869-1923. Wielkiemu Synowi ludu kaszubskiego, niestrudzonemu bojownikowi o polskość Kaszub i przyłączenie do Polski - wdzięczni Kaszubi. Gdynia, 28.06.1936 r.

 

Budynek ten powstał około 1904 roku i reprezentuje nurt regionalny architektury pomorskiej końca XIX i początku XX w. Jak może zauważyliście, dom stoi skośnie do obecnej ulicy Starowiejskiej. Wynika to z tego, że dawniej wiejska droga, przy której stał budynek była kręta i miała inny przebieg. Jeszcze niedawno obiekt był wynajmowany przez Muzeum Miast Gdyni. Organizowane były tam wystawy czasowe. Zdążyłyśmy zobaczyć ze starszymi dziewczynkami świetną wystawę Ginące zawody. Lubię to miejsce. 

Domek AbrahamaNa Starowiejskiej

 

Przystanek 6 - Wielki BUT (róg ulicy Świętojańskiej i Starowiejskiej)

 

Któż nie zna WIELKIEGO BUTA w sklepie obuwniczym na rogu ulicy Świętojańskiej i Starowiejskiej? Ile razy zastanawialiście się, dla kogo jest ten but? Jak wielkim trzeba być człowiekiem, aby pasował na stopę? Która postać z bajki mogłaby go założyć? Ten BUT był od mojej maleńkości ważnym symbolem Gdyni. Jakieś czas temu nie wytrzymałam i weszłam do sklepu, by zapytać o szczegóły. UWAGA! Ten BUT ma około 40 lat. Został zrobiony na stopę o rozmiarze 80, dla mężczyzny o wzroście 5 m i 20 cm. Wykonała go firma Otment. Cudnie, prawda?

Przed WIELKIM BUTEM

WIELKI BUT

 

Przystanek 7 - Kino Goplana (ulica Żeromskiego, róg Skweru Kościuszki)

 

Pamiętam to kino, pamiętam poranki, Bolka i Lolka, Pana Kleksa i … kroniki. Kino jest bardzo ważne w moim życiu. Dla mnie pierwszym było Goplana. Dla Gdyni Goplana było podobno szóstym kinem. Zostało otwarte w 1937 roku i najpierw nosiło nazwę Polonia. Miało nowoczesną salę kinowo-teatralną na czterysta sześćdziesiąt miejsc. Było najstarszym z istniejących po wojnie kin gdyńskich, w którym wyświetlano filmy panoramiczne. Znajdowało się przy ulicy Żeromskiego, róg Skweru Kościuszki. 

Przed danwym kinem Goplana

 

Przystanek 8 - Gdyńska fontanna

 

W moich albumach rodzinnych jest cała masa zdjęć z fontanną w tle. Standardowy niedzielny spacer nie mógł odbyć się bez przejścia po Skwerze Kościuszki i Molo Południowym. Podobno w tym miejscu pierwsza fontanna powstała już w 1938 roku. Podobno wieczorem wodotrysk był oświetlany lampami z kolorowymi szybami. Została zniszczona w 1945 roku przez cofającego się okupanta. Po wojnie została odbudowana, ale nie konserwowana szybko popadła w ruinę. Fontanna w obecnym kształcie została stworzona przez Łukasza i Bolesława Rogińskich w 1974 roku. Niedawno została odnowiona. I wciąż jest ukochana. I biegają teraz wokół niej moje dzieci. Czas biegnie nieubłaganie szybko…

Gdyńska fontanna

Widok na Molo Południowe 

Przystanek 9 - Kino Warszawa (ul. Świętojańska 36)

 

Tęsknie, tęsknię, tęsknię! Za moim ukochanym kinem Warszawa. Co prawda to już są wspomnienia nastolatki, a nie małej dziewczynki, ale moja tęsknota jest tak ogromna, że musiałam trochę poopowiadać dzieciom o tym miejscu. To tu widziałam Batmana, I kto to mówi, Masz Wiadomość i wiele innych filmów. Kino z balkonem, składanymi siedzeniami i kasą w takim ciekawym wejściu. 

 

Podobno kino w tym miejscu było już od marca 1939 roku i nosiło nazwę Gwiazda. Po wojnie było to kino Bałtyk, a od grudnia 1945 roku Warszawa, choć chciano je nazwać Moskwa. Gdynianie się jednak sprzeciwili. To było jedno z najbardziej komfortowych kin. Miało 1000 miejsc i duży balkon. Jeszcze przed wojną wyświetlany był tu film Znachor na podstawie powieści Tadeusza Dołęgi-Mostowicza. Na pocieszenie w Gdyńskim Centrum Filmowym znajduje się sala kinowa właśnie o nazwie Warszawa. Smile

Dawne kino Warszawa

 

Przystanek 10 - Dąbrowa

 

Kiedy miałam 8 lat przeprowadziłam się z rodziną na Dąbrowę. I to tu zadziała się dalsza, wspaniała część mojego dzieciństwa. Ale to już temat na zupełnie nowy wpis. Smile

 

Biliografia:

Małkowski K., Małszycki D., Nowy Bedeker Gdyński, Wydawnictwo Oskar, Gdańsk 2013

Netzel J., Gdyńskie pomniki Ofiar Grudnia’70. Historia powstania, Muzeum Miasta Gdyni, Gdynia 2012

Walczak A., Gdynia dla każdego, Wydawnictwo Region 2012

 

 

 

 

 

 

Komentarze:
Dodaj swój komentarz
Nick / Imię
Treść komentarza
Stolica Polski
Dodany przez: Jagoda
Data dodania: 2016-02-18
Jestem pod wrażeniem, w każdym calu!!!!!!!
Dodany przez: Danuta
Data dodania: 2016-02-14
Taka znajomość swojego miasta jest godna pochwały.Nie jestem z Trójmiasta ale również bardzo lubię to miasto i zawsze kiedy tam jestem czuję się w nim wspaniale.Z tego ,postu/ dowiedziałam się dużo o Gdyni i życzę Pani Danusi aby robiła dalej tak dużo dla swojego miasta a z okazji Walentynek życzę wesołego dnia spędzonego w gronie bliskich i życzliwych ludzi.