Podróż za 2 uśmiechy

Dzień Dziecka na Górze Donas

Dzień Dziecka na Górze Donas

Gdy zbliża się święto wszystkich dzieci z pewnością każdy z nas zachodzi w głowę jak szczególnie spędzić ten wyjątkowy dzień. Może zoo, może plaża, może kino czy lody przy gdyńskiej fontannie bądź na Długiej w Gdańsku, a może w końcu lody „U Włocha” na „Monciaku” zanim jeszcze sezon turystyczny na dobre się nie zacznie. Myślimy też o prezentach dla naszym milusińskich. Wydaje mi się jednak, że najlepsze co tego dnia możemy dzieciom podarować to czas. Swój własny czas i uwagę. Nieważne gdzie będziemy, ważne by się świetnie wspólnie bawić.

Ja w tym roku postawiłam na pieszą wycieczkę. Mieszkam w urokliwym miejscu, jakim jest gdyńskie osiedle Dąbrowa. Znajdujące się wokół rozległe zalesione tereny sprzyjają długim, miłym spacerom.

Niewiele myśląc wspólnie postanowiliśmy udać się na mały piknik u stóp wieży widokowej na Górze Donas. To jedno z naszych ulubionych miejsc.

1 czerwca, od samego świtu zaczęliśmy przygotowania. Spakowaliśmy najpotrzebniejsze rzeczy.

Po pierwsze - prowiant: kanapki, sałatkę owocową , pudełko rzodkiewek i małe słodkości, wodę mineralną i mały koc piknikowy.

Po drugie - apteczkę pierwszej pomocy: kilka plastrów, wodę utlenioną, lek dla alergika na ukąszenia owadów.

Po trzecie - zestaw małego odkrywcy: lupę, lornetkę, ołówek, notesik i specjalny zestaw dla badacza insektów, nabyty ostatnio w pewnym sklepie.

Po czwarte - osobną torbę dla kilkumiesięcznej smerfetki: butlę z zimną wodą, termos z gorącą wodą, pojemnik z odmierzoną dawką mleka w proszku, ubranko na zmianę, pieluchy jednorazowe, pieluchę tetrową, smoczek, zabawkę i kocyk.

Pogoda z rana była dość niewyraźna, więc ubraliśmy się „na cebulę” i zabraliśmy ze sobą parasol
i płaszcze przeciwdeszczowe. Wydaje się być tego dużo, jednak maszerując do lasu z dziećmi, odchodząc od domu na większą odległość trzeba być odpowiednio przygotowanym. Nie myślcie jednak, że dźwigam wszystko sama. Starsze córy zabierają część drobiazgów do swoich małych plecaków, co sprawia im wiele radości.

Jednym ze sposobów, by trafić na to najwyższe wzniesienie w Gdyni, mające aż 205,7 m n.p.m., jest udanie się na pętlę trolejbusową przy ulicy Miętowej i wejście do lasu na żółty szlak turystyczny. Tuż przy przystanku znajdują się drogowskazy.

Wyruszyliśmy około 10.00. Tym razem nie szłyśmy same, towarzyszył nam pięcioletni chłopiec wraz
z rodzicami. Po drodze cieszyliśmy oko soczystą, czerwcową zielenią, dzieciaki zbierały robaczki do pudełka, by oglądać je przez lupę (żadne małe stworzonko nie ucierpiało!). Był to dobry moment na krótką lekcję przyrody. Rozmawialiśmy o tym, czym się one żywią, jak żyją. Opowiadałam dzieciakom też o wielkiej bryle lodu, która bardzo dawno temu ukształtowała ten teren i to dzięki niej mogą teraz biegać raz z górki, raz pod górkę. Zrobiło to na nich wrażenie. Czas upłynął na wyścigach, podskokach, wspinaniu się na zwalone pnie i nim się obejrzeliśmy, około 11.30 dotarliśmy na miejsce.

Na wzniesieniu stoi wieża telekomunikacyjna z tarasem widokowym na wysokości około 30 metrów nad ziemią. Jest on dostępny dla zwiedzających bezpłatnie od kwietnia do października, od 8.00 do 18.00. Warto się tam wybrać. Ci, którzy mają lęk wysokości, mogą mieć problem z wejściem, ze względu na ażurową konstrukcję wieży. Jest ona jednak dobrze zabezpieczona, dlatego też z dziećmi można się tam śmiało udać. A widok jak marzenie! Przepiękny! Cudowna panorama Gdyni, morze, jak na wyciągnięcie dłoni. Po zdobyciu tarasu widokowego zrobiliśmy sobie zasłużony piknik
z pysznymi przekąskami! I pogoda szczęśliwie dopisała. Frajda była wielka!

Komentarze:
Dodaj swój komentarz
Nick / Imię
Treść komentarza
Stolica Polski
Dodany przez: Frajda nad morzem
Data dodania: 2017-02-08
Linka - tam spokojnie można dojechać wózkiem, ale z maluchem w chuście to też przyjemny spacer. :-)
Dodany przez: Linka
Data dodania: 2016-08-04
Kilkumiesięczną smerfetkę miałaś w chuście czy w wózku? Da się wózkiem tam dojechać?